Kroniki zarazy (6)

wp-15848165419468570789705503428043.jpg
Dziecko, Eksplozja wulkanu, 2020

Piątek

Pierwsze objawy szaleństwa u pracujących zdalnie. Liczenie płatków w kwiatkach na kuchennym oknie. Wspinanie się ludzikami lego po ekspresie i patelniach.

Narodowa kwarantanna – wiem, że ładnie brzmi – prawie jak narodowa nowenna – w prawicowych ustach nawykłych do mniejszych lub większych kłamstw. Bo to fałsz. Jakby zwrócone Europie granice mogłyby zatrzymać powietrze. Jakby decydowała rubryka w spisie powszechnym. To jest nasza ludzka kwarantanna: lekcja „Dżumy” wciąż nieodrobiona.

Kolejny dzień bez poprawy we Włoszech. Przestali oglądać czerwone kulki i słupki.

Zamknięcie świata. Nigdy tego nie widział, nawet w podręcznikach.

Kupię jutro bakalie do mazurków – oświadczyłem A.

Sobota

Hala się kończy. Żeby nie powiedzieć, że to świat.

W pustym mieście na pustym placu czekam na otwarcie rossmanna (ulokowały się tam niemieckie marki, obok birkenstock), przyglądam się łące żonkili. Blisko osiemdziesiąt lat później nie ma żadnych śladów [Umschlagplatz].

Zupełne zniknięcie Kościoła instytucjonalnego – poza biurokratycznymi komunikatami bądź nietrafionymi homiliami – w okresie powietrza, przy jednoczesnym niesamowitym rozkwicie świeckich inicjatyw pomocowych oraz internetowych działań religijnych (niesamowite są np. adoracje eucharystyczne przez fejsbuka, w tym zdaniu nie ma żadnej, charakterystycznej dla mnie, ironii), każe postawić pytanie czy hierarchia kościelna w dotychczasowej formie jest w jakiś sposób potrzebna. Odpowiedź moją znacie, bo powietrze uświadamia jedynie, że w polskim przypadku Kościół hierarchiczny już dawno jest martwy, utrzymując swój sens jedynie jako przybudówka partii.

Po tygodniu zamknięcia wystąpił przywódca, w którego ślepo zapatrzona jest partia. Poświęcenie kraju/narodu w imię chorych żądz – do tego zdolne są naprawdę wybitne jednostki.

Ponieważ nasze życie przeniosło się na łącza sieci, brakuje nam teraz odpowiednich znaków, żeby rozmawiać. Nie ma na przykład emotikonki „śmiech i łzy naraz” (w wersji pozytywnej i negatywnej).

Niekończące się tramwaje trumien jadące pod górę w Oranie – Bergamo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s