Kroniki zarazy (2)

IMG_0200 (2)
Andrea Mantegna, fresk z Palazzo Ducale, Mantua

Piątek 1

Bezludne miasto w słońcu. Nierzeczywiste jest to zamykanie się, to chowanie, gdy na zewnątrz zaczyna się właśnie wiosna. Zapomniane odczucia ludzkości: groza powietrza.

Potrzeba zapisywania ze złudną nadzieją, że to, co teraz myślisz jest akurat ważne. Potrzeba myślenia o czymś innym. Śnią mi się przyjaciele uwięzieni w innych częściach miasta.

K. podsyła komentarze spod artykułu o zapowietrzonym mieście. Wczorajsi sąsiedzi stają się wrogami: ten sam schemat wykorzystywany – ostatnio – do piętnowania uchodźców, a niegdyś Żydów, stosuje się do mieszkańców miasteczka nieopodal. Wystarczają dwa dni. Jak szybko.

Wieczorem: zamknięcie całego kraju. Znowu jesteśmy w swoich granicach. Znowu nie na swoim miejscu.

Naszego miejsca nie ma: Włochy, kolejne wzrosty liczby zarażonych, kolejne setki śmierci. Przyjmujemy to tak jak wiadomości z Syrii – jakby się nie działo. Dwa miesiące temu notowałem o moim ulubionym, dziś oblężonym, Bergamo: Nie zdołam się przyjrzeć i mówię do widzenia, jakby to było coś pewnego, że jeszcze tu wrócę.

Sobota 2

Śnieg. Uciekam z targu, gdzie ludzie tłoczą się po drobiowe skrzydełka. Napychają się samobójczo. Kupuję pierwiosnki – nie ma już kawiarni – i chowam się w samochodzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s