Symfonia Fabryki Ursus

7884202.3
źródło: filmweb.pl

Mama wstawała z samego rana, żeby zdążyć na trzydzieści sześć, które od bladego świtu aleją Lenina jechało na samiusieńki koniec miasta, gdzie wznosił się bordowy biurowiec Lipsk. To było strasznie daleko i dalej już nic nie było, jakieś linie kolejowe, słupy wysokiego napięcia i las (lata później dowiem się, że za lasem mieszkała A. i jak gdyby nigdy nic chodziła do przedszkola). Za Lipskiem wyrastała potężna hala zakładów metalurgicznych „Ursus”, ponoć tak wysoka, że w środku nie dało się dostrzec sufitu.

Dzisiaj jej resztki porastają bylicą i – co tu mówić – komosą, z biurowca Lipsk pozostały betonowe szyby wind, którymi nie da się w żaden sposób wjechać na górę. Góry zresztą też nie ma. Bylicą i komosą porastają również tereny po FSC. Wyburzenie chłodni kominowej (w poniższym filmie 0:16), która górowała nad tą częścią miasta, to był jej ostateczny kres.

 

***

Koniec historii nadpłynął nad te okolice dosyć niespodzianie, wpędzając lublinian w jeszcze większą depresję niż zwykle. To samo zresztą dotyczyło dziesiątek innych dzielnic i miast rosnących wokół zakładów, które po iluś tam latach industrialnej historii, nagle kończyły żywot. Jak „Ursus” w Ursusie.

Projekt (bo film to tylko zapis efektów działań prowadzonych z emerytowanymi „sierotami” po fabryce) Jaśminy Wójcik nie jest tkliwy albo sentymentalny. To rzeczywiście kawał pracy nad ludzką pamięcią.

Jest więc pamięć miejsca: potężnych zakładów, z których pozostały sterty gruzów. Jest pamięć dobrych czasów, to znaczy tych, gdy bohaterowie byli młodzi (uniwersalne źródło nostalgii). Wreszcie jest pamięć pracy, przywracana w ciele, które zanotowało choreografię codziennych czynności. Z niej tworzy się symfonia.

Na końcu balet traktorów.

(Jeździliśmy dawno temu do kuzynostwa na wieś. Mnie, miastowe dziecko fascynowało to, że oni wszyscy rozpoznawali traktory po dźwięku silnika lub po światłach w nocy. Tak jakby rzeczywiście kasztanki i siwki zamieniły się w konie mechaniczne).

Seans, na który przyszliśmy w deszczu, okazuje się seansem specjalnym. Gdy światła zapalają się, można dostrzec w kinowych fotelach skulonych – jeszcze starszych – bohaterów filmu.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s