Cienie
Wycinanka z pelargonii. Tam dalej był ogród, dom z piecem chlebowym i śpiewem wilgi, tam dalej rosło kiedyś drzewo. Lipa albo wierzba.
Siedemnastka
Zmierzało ku Wielkanocy. Oziminy pięły się ku słońcu. McDonald obsiadły rodziny z dziećmi. Frytki jak żyłki słoneczne na ścianie.
Pierwsza wiosenna burza uderzyła dziesiątego lutego.

Gmatwaniny Sylvii Plath
Czytanie Sylvii w rocznicę jej samobójstwa wywołuje we mnie niechciany rachunek sumienia. Nawet drobne rzeczy. Notować. Tak czyniłem całe lata. Nic z tego. Po latach nie da się ich czytać. Tak wiele pomysłów na literaturę i na życie, które z upływem lat stały się cudze. Nawet nie mam już skrupułów, żeby czuwać za biurkiem. Podróżowanie, czytanie książek, sztuka: kolejne próby uzasadnienia siebie.
Obawiam się, że jej „Dzienniki” uniemożliwią mi przeczytanie czegokolwiek innego w tym roku.
Urzędniczy (I)
Z tropicielami lewactwa zawsze jest wesoło. Oni opowiadają i machają rękami dla podkreślenia powagi swoich wynurzeń. Ja gładzę swoją marksistowską brodę, czując jak podekscytowane bije me czerwone serduszko.
Urzędniczy (II)
R. zaprowadził nas do knajpy trzydzieści plus. Trochę się zagalopował, bo plus rósł. Pytaliśmy się samych siebie, czy było warto. Przy trzecim piwie już było.
Bezowa
Myjnia bez-owa przeczytał, bo literki wygasły. Tak czytała H. dwa tygodnie temu. Szli w deszczu oglądać chińskie świecidełka.
Wrony
Śnieg pada na wrony. Są teraz szaro-czarne w gwiazdki. Szybko się roztopią.
Opis marzenia sennego
Ale to nie jest marzenie senne. Dom na Pradze: z oderwanych na wysokości głowy rynien tryskają wodospady. Jak w ogrodach Tivoli rozbijają się strumienie. O zzieleniały chodnik.
Czternasty (I)
Przedzierali się przez czerwone baloniki. W pizzerii pełno tego. Akurat matka Louis Vuitton kroiła placek córeczce Gucci. Ojciec Bugatti zachowywał dystans.
Czternasty (II)
Nad portugalską rybą (przypis: nawet nie wiedzieli jak się tam dostać, do starej fabryki, którą mijali codziennie. W środku same pary mniej lub bardziej szczęśliwe. Niektóre lekko pokłócone, inne z rozkochanym wzrokiem) pomyślał o szczęściu. Zawsze jest punktowe: dotyk prozy, chłodnej dłoni, nocnego nieba ponad Oceanem. Czy jesteś szczęśliwy? – to w ogóle nie jest pytanie.
Dziennik znaleziony w Pobożnie
Ma trzynaście lat i zapisuje równe zdania, szkicując na marginesach, tudzież chmurki dopisując do naklejek (wyschły, odpadają). W tamtym roku ja też zacząłem pisać: miałem wielkie plany, nie sekretny dziennik. Najbardziej wzruszające, że za pięć lat się spotkamy, nic o sobie – na razie – nie wiedząc.
Siedemnastka (powrót drugi)
Nic lepszego już nie napiszę. McDonald powraca jak refren. Bawią się tłuściutkie dzieci. Nastolatki jedzą frytki. Ktoś się oświadcza, ktoś się rozstaje, ktoś umiera w pięknym, niedzielnym, hopperowym słońcu.
