
1. Pierwsza Adwentu
Rządzą żądze na Bemowie – w pierwszą niedzielę Adwentu ostrzega proboszcz.
Dawniej w epoce Zim i Jesieni (jak mawiają starzy Chińczycy), padał już śnieg, pierwszy, ale śnieg albo mróz na szybach malował komiksy. Pan Jezus miał przyjść za dwadzieścia cztery dni. Teraz już po świętach – ogłaszają – minął [blekfrajdej] a może i [blekłikend].
2. Dzień później
Wbijając rozbiłem świecę (rozpadła się na kawałeczki jak z brudnego śniegu). Adwent zaczął się dzień później niż trzeba (nadal nie było go widać).
Deszcz padał, kurierzy klęli, zrzucali paczki w punkcie na ulicy, która już się inaczej nazywa, a dla kurierów ciągle Duracza. Miał nadejść kolejny rok, bo w paczce – wysłanej z okolic Barcelony – nadeszły kalendarze.
3. Wypadki
Co się robi z toczącą się po chodniku głową? – zastanawiają się grzeczne uczennice w parującym sto dwadzieścia dwa. Korek, wypadek. Ale głowa cała.
(Przerwa na podróż służbową)
7. Wypieki
Po drożdże zebrać się, choć psa byś nie wygnał w taką pogodę. „Radość życia” (tutaj) już się wyczerpuje. A te rogaliki na zdjęciach J. wyglądały tak idealnie, że trudno było nie naśladować (z widocznym w ich kształcie nieudolnym wysiłkiem, zakrywanym cienką warstwą konfitury różanej i fiołkowej).
Czułość
Z mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk najpiękniejsza jest czułość (po cóż mieli ją transmitować, skoro dla władzy najważniejsza jest mierność): Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć może trochę melancholijnym, współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu. Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości.
Zacząłem grzebać w swoich zapiskach. Jak późno odkryłem, że czułość jest najpiękniejsza. Było to w lipcu zeszłego roku (mieszkały wtedy u nas J. i M.), kiedy zauważyłem, że czułość to stosunek jaki się powinno mieć do życia (tutaj). W sierpniu czułości poświęciłem akapit (tutaj): była jakby bardziej zdefiniowana, składała się z momentów, dla których warto żyć. W tegoroczne lato porzuciłem jednak – podobnie jak porzuciłem wiele rzeczy – próbę jej określenia, uznając, że jak wszystko to, co najpiękniejsze, jest niewypowiadalna.
8. Druga Adwentu
Moje ręce na wieczornej mszy pachną ciastem (kolejny dzień rogalików).

Czułość, inne słowa
Nie pomijałbym i nie wyśmiewałbym słów funkcjonariusza partyjnego na odcinku kultury (tutaj), który skomentował mowę noblowską Olgi Tokarczuk. W tej krótkiej – kongenialnej – wypowiedzi zawiera się bowiem clou prawicowego umysłu. Jego posiadacze nie potrafią wyobrazić sobie pojęć wykraczających poza dosłowność. Jeśli słowa to powtarzanie komunałów (mów o wartościach, cytuj Jana Pawła). Jeśli malarstwo i rzeźba to tylko figuratywne, nie zdegenerowane. Jasne komunikaty, w co należy wierzyć i jak należy myśleć. Dla ludu: to dlatego pieszczochami władzy są twórcy disco-polo.
Czułość jest stanowczo za trudna. Dlatego stwierdza ów funkcjonariusz, że to, co się liczy to wspólnota narodowa. Tak mówią wszyscy funkcjonariusze podobnych reżimów: bój się wolności, schowaj się w grupie, nie podejmuj samodzielnych decyzji, ktoś wie lepiej, nie ty. Czułość działa wbrew temu, dostrzegając pojedynczego człowieka w jego własnym dramacie.
To dlatego, przez minione lata, najbardziej ucierpiała historia: zapomnieliśmy o ludzkich dramatach, pamiętamy o pustych pojęciach (czemu – jak pokazuje gdański przykład – służyć mają również muzea). Nie wytłumaczysz im, że czułość jest ważniejsza niż jakakolwiek wspólnota.
10. Kolęda
Jakby wbrew aurze, dniom deszczowym i ponurym, kotom umykającym do piwnic, śpiewamy rano: wśród nocnej ciszy. (Do przedszkola mieści się czterokrotnie).
11. Otwory
Złota rączka nie miał poczucia smaku, miał udar (wiertarkę, nie chorobę). Z równą obojętnością wieszał suszarkę na pranie i obraz (różnica – zaraz wam wyjaśnię – polega jedynie na liczbie otworów).
12. Gdybym był Neandertalczykiem, nie żyłbym od prawie dwóch lat (tutaj)
Wyjechać z Akslop, tego małego miasteczka na wschodzie: opuścić tonący statek głupców; zacząć hodować osły lub sadzić nagietki; pisać książki – zamiast o upadkach – o zmartwychwstaniach dyktatur; dokupić „Radości życia” u mnichów na Wzgórzach; czytać dużo, przynajmniej to, co się już kupiło, a nie zdążyło.
Nie czekać aż sąsiedzi coś pojmą, bo nigdy nie pojmą.
Czułość, powroty
Coś mi podpowiadało, żeby poszukać jeszcze. Znajduję czułość u Franciszka w jego liście o znaczeniu żłóbka (tutaj). Istotą narodzin, tych, na które czekamy (lub chociaż mieliśmy czekać) okazuje się bowiem boska czułość. Rzec by mógł pan rzekomo od kultury, że jest ona jeszcze niedostateczna i chyba troszeczkę naiwna.
Zarówno Olga Tokarczuk, jak i papież Franciszek, nie dorastają nawet do myślicieli polskiej prawicy.

1 Comment