Jacek Dehnel, Ale z naszymi umarłymi, Wyd. Literackie 2019

67334187_598072214053136_2675276450835202048_o

(Białystok, 20 lipca 2019 r., (c) Katarzyna Pierzchała,
źródło: https://www.facebook.com/obywatelkpfotograf/)

Powieść o zombie zupełnie mnie nie przekonuje, i to zarówno jeśli chodzi o warstwę obyczajową (obrazek z życia krakowskiej, właściwie podgórskiej, kamienicy z drugiego dziesięciolecia XXI wieku; do tych krakowskich kamienic literaci zaglądają już od dziewiętnastego stulecia), jak i sam apokaliptyczny obraz ataku żywych umarłych. Może nie przemawia i nie przekonuje, bo nie oglądałem z wypiekami „Nocy żywych trupów”, a poetyka mięsnego horroru jest mi zupełnie obca.

(Kończyłem czytać „Ale z naszymi umarłymi” na parkingu Felicity, takiego centrum handlowego w moim byłym mieście. Jedno miasto, cztery samochody i dwadzieścia parę lat wcześniej na pobliskim parkingu „Makro” czytałem „Inny świat”).

Kiedy skończyłem czytać powieść Dehnela, zacząłem przeglądać wiadomości napływające w sobotę głównie z Białegostoku i zrozumiałem, że Dehnel (w Białymstoku obecny i tamże przemawiający) miał rację: oto wstali polscy zombie.

Wstali i pobłogosławieni przez miejscowego ordynariusza Wojdę ruszyli z butelkami, kamieniami i słowami na „k” i „ch” w kierunku uczestników marszu równości. Szli wyciągnięci z grobów bojówkarze przedwojennego oeneru, tego od numerus clausus i pobicia profesora Handelsmana, szmalcownicy wydający za cukier żydowskie dzieci, z pochodniami maszerowali (choć dzień był jasny i słoneczny) polscy sąsiedzi z Jedwabnego i sąsiedzi z Kielc (gdzie ponoć dziecko porwano na macę). Obudziła ich telewizja polska, program pierwszy oraz informacyjny, radio ich rozbudziło z Matką Boską w logo (początkowo w powieści Dehnela, zombie czuły respekt wobec Częstochowskiej, później już nie), Kościół ich rozbudził swoimi homiliami, listami pasterskimi, odezwami, duszpasterską troską o dzieci (ten ostatni fragment – w kontekście „Nie mów  nikomu” – brzmi sarkastycznie).

Od paru lat wychodzą coraz śmielej, z każdym rokiem jest ich więcej, gromadzą się, nakładają koszulki z prawem wilka i Polską walczącą, ze zbrodniarzem Burym i bohaterem Pileckim, ale Dehnel w powieści o zombie ostrzega:

w końcu zaczną przegryzać nam szyje, nam – spokojnym obywatelom, którzy nie protestowali, którzy po prostu wykonywali swoje codzienne obowiązki, nie bacząc co mówi partia i w czym wtóruje jej Kościół. Może już w Białymstoku właśnie zaczęli przegryzać?

 

 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s