Łukasz Orbitowski, Kult, Świat książki 2019

34-Kopiowanie(źródło: gazeta.olawa.pl)

Pan dobry człowiek, a głupoty gada (…)
Przecież tylko Polska może objawić się na niebie (s. 224).

Nie mieliśmy dla siebie litości i zbudowaliśmy kraj też bez litości (s. 440).

Lata osiemdziesiąte to były w polskiej pobożności wyjątkowe lata. W takich niepewnych czasach popyt na cudowność zwykle bywa duży. Ogólny marazm i przygnębienie  stanu wojennego rekompensować mogły jedynie zdarzenia nadzwyczajne i ich nadzwyczajni bohaterowie. Oczywiście był Papieżpolak (pisownia z premedytacją). Jeśli szukać źródeł jego bezkrytycznego kultu, to z pewnością w ludowej pobożności objawia się wówczas jako rodzaj superbohatera, który w dodatku potrafi przeżyć zamach na własne życie. Legendą obrasta postać niedawno zmarłego Prymasa Wyszyńskiego, noszącego miano Prymasa Tysiąclecia. Całkiem świeżym świętym jest także Maksymilian Maria Kolbe, niebiański dowód na to, że Polacy byli największymi bohaterami II Wojny Światowej i właściwie jedynymi jej ofiarami. Kolbe daje doskonały powód do świetnego samopoczucia, wymazując wszystko, co związane z Holokaustem, w tym z polskim udziałem w Judenjagdzie. Uratowany przez Kolbego Gajowniczek miał być zresztą Żydem (pamiętam to z opowiadanego mi w dzieciństwie żywotu, w którym ani słowa nie było o antysemityzmie ojców z Niepokalanowa), co raz na zawsze uprawomocniało przekonanie o szlachetności Polaków i niewdzięczności innych.

Tych trzech ludowych bohaterów łączyło jeszcze jedno: kultywowanie pobożności maryjnej wykraczającej daleko poza standardy rzymskiego katolicyzmu. Rzucam się do stóp Twoich [Maryi], kornie błagając, abyś mnie całego i zupełnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła – pisze Kolbe, oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu – dopowiada Prymas. Cały Twój – zapisuje w motcie Papieżpolak.

Niewola Niepokalanej może wydawać się – patrząc z perspektywy – niepokojącym objawem zbiorowej religijnej neurozy.

(z kanału jutubowego Łukasza Orbitowskiego)

Ale dzieją się też cuda, to chyba ważniejsze. Po kraju krążą samizdatowe nowe biblie dodające do objawienia brakujące fragmenty dotyczące Polski. „M” jak Maryja pojawia się w drucikach żarówek, na policzku Matki Boskiej Częstochowskiej wydłuża się rysa. Ksiądz Eugeniusz M. po całym kraju opowiada historię rozstrzelanej za karę przez Pana Boga Berty Bauer. Kazimierzowi Domańskiemu w Oławie objawia się Matka Boska i każe zmieniać kasety. I do Lichenia, i do Oławy ciągną maluchy, polonezy, napchane oczekującymi cudu sanosy. Cuda zresztą dojeżdżają też do domu. Po Polsce krążą uzdrowiciele Harris i Nardelli. Tłumy wypełniają kaplice przy wznoszonych właśnie wielkich osiedlowych kościołach.

To wszystko, ten cały religijny aż do szaleństwa okres, perfekcyjnie portretuje w „Kulcie” Łukasz Orbitowski. (Perfekcyjnie opisuje również małe miasteczko w latach dziewięćdziesiątych, ale to już zupełnie inny temat na bloga).

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s