Miljenko Jergović, Bębny Nocy. Studium, Książkowe Klimaty 2019

P1180520

(Sarajewo, wrzesień 2011)

Tym, co czyniło go staroświeckim wiedeńczykiem, była skłonność do codziennych rytuałów, do powtarzania każdego dnia o tej samej porze tych samych czynności. Jakieś sto lat po rozpadzie Austro-Węgier często będzie się to nazywać zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym. W tamtych czasach był to sposób życia (s. 63).

Być może pewien wiedeński botanik, z pochodzenia Chorwat, o posturze niekwalifikującej go do poboru, tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny przyjechał do Sarajewa.

Być może zaczął tam pisać wspaniałe dzienniki, których ostatnie pełne wydanie przepadło w oblężeniu miasta osiemdziesiąt lat później.

Być może spotykał tam sprzedawcę warzyw, fryzjera i pucybuta, a także znerwicowanego dyrektora muzeum, z którym jednakże się nie przyjaźnił.

Piszę „być może”, ale prawdę powiedziawszy uwierzyłem Jergoviciovi, że jego bohater istniał, a on jest jego wiernym biografem. Uwierzyłem na słowo tak, jak się wierzy autorom literatury faktu, czy reportażu (tym samym Jergović wykazuje, że ufnemu czytelnikowi równie łatwo nabrać się na reportaż). A przecież każda biografia to i tak tylko domniemywanie cudzego życia. Inni naprawdę nie istnieją, istniejemy jedynie my. Więc co za różnica, czy pewien wiedeński botanik tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny przyjechał do Sarajewa, czy nie.

Za to Sarajewo na pewno istnieje. Wiem, bo sprawdziłem i tęsknię za nim, i „Bębny nocy” tę tęsknotę wzmagają. Tak bardzo, że zastanawiam się czy nie przyrządzić na urodzinowe przyjęcie tufahiji, ale boję się, że nie wyjdzie i że czar pryśnie. Opis mgieł spływających na kotlinę z miastem zawiera w sobie więcej poezji niż ta cała niedorosła wiosna.

Pozostał poetą, na zawsze skoncentrowanym na sobie, nieszczęsnym neurotykiem niezdolnym myśleć o tym, jak czuje inny. Sensem altruizmu nie jest altruizm. Nie jest on tylko narzędziem powieściopisarza. Nie jest też wzniosłą postawą moralną, asfaltem na drodze do nieba. Altruizm, poza wszystkim innym, jest najskuteczniejszym środkiem znieczulającym, jaki odkryto do dzisiaj. Mniej boli, kiedy myślisz, czy boli innego (s. 60).

Przez pewien czas przeglądałem oferty pracy w Sarajewie. To było po tej dwudniowej wizycie osiem lat temu. Tak bardzo chciałem wrócić i zamieszkać w kotlinie (jak ów wiedeńczyk). Potem porzuciliśmy zwiedzanie bliższej części Europy na rzecz dalszych prowincji. Ale za każdym razem uważnie studiuję w miejscowej prasie wiadomości z Sarajewa, podglądam zdjęcia, ufając, że tam wrócę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s