Stephan Orth, Couchsurfing w Rosji, Wyd. UJ 2019

113336_lalka_pilot

(kadr z filmu „Masza i Niedźwiedź”, źródło: tapeciarnia.pl.
Rosyjska kreskówka o dziewczynce hedonistce cierpiącej na ADHD i dobrodusznym niedźwiedziu (s. 178)).

Nie ma nic bardziej mylnego niż podtytuł książki Ortha „W poszukiwaniu rosyjskiej duszy”. Mógłby się autor poduczyć u wielkich ojców Wschodu i Zachodu, którzy poświęcali zagadnieniu lata studiów i tysiące stronic, że duszy nie da się odkryć chybcikiem, nie da się duszy doznać, nad duszą należy się zatrzymać.

Autor nie może się zatrzymać ani zastanowić, bo biegnie. Na pierwszej stronie na mapie zaznaczono jego trasę i z dumą zaprezentowano osiągi: 21 583 km łącznie (tutaj wymienia się środki lokomocji). Tak, stanowczo lepiej brzmiałby tytuł „W 80 dni wzdłuż Rosji”, tylko co z tą duszą?

„Couchsurfing w Rosji” w stylu pisania przypomina podróżniczego bloga. Autor opowiada u kogo nocuje, o czym rozmawia, co mu pokazują, po czym – kilka stron później – już jest w innym mieście i schemat powtarza się od nowa. Przy czym jedyne oryginalne przemyślenia na temat Rosji dopadają go w pociągach i są raczej wynikiem analizy mediów i książek niż samej podróży. Najlepszy fragment dotyczy propagandy i dziwnym trafem pasuje również do sytuacji w Polsce (eksperyment: podmieniłem kilka słów. Kiedy szukasz rosyjskiej duszy i znajdujesz ją we własnym kraju):

Prezentuje się raczej wiadomości wybrane spośród tysięcy pojawiających się codziennie, takie, które są zgodne z pewną większą narracją, serwując je w sposób przejaskrawiony i okraszając sformułowaniami, które tę narrację wspierają (…). Medioznawcy wyróżnili kilka takich narracji. Można je streścić następująco: Zachód chce tylko zaszkodzić Polsce, jego media szerzą antypolską propagandę. (…) Europa pogrąża się w chaosie (…). Prawo i Sprawiedliwość jest silne, tak samo jak Polska (s. 156).

Dla takich wniosków wcale nie trzeba po Rosji (czy Polsce) jeździć. Właściwie nawet ciężko mi przyznać, że to reportaż. Nigdy bym swoich obserwacji z Chin, o których pisałem na blogu, nie określił taką nazwą. Reportaż – podobnie jak szukanie duszy – zakłada zatrzymanie się autora. Czy da się zatrzymać nad całą Rosją?

Dziwi mnie więc to, że w swojej niezłej serii „Mundus” publikuje Ortha wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, a jeszcze bardziej mnie dziwi, że patronuje mu (i mocno promuje) „Nowa Europa Wschodnia”. O tym na jakim poziomie ogólności pisze autor, niech świadczy to, że posługuje się w nagłówkach wyłącznie nazwami okręgów federalnych, nie mając czasu na takie szczegóły jak nazwy republik czy okręgów autonomicznych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s