Dziennik pisany w lutym (odc. 3)

Creation of Eve from Adam's rib

(Stworzenie Ewy z żebra Adama, miniatura z Biblii Souvigny, XII w., źródło: DeAgostini/Getty Images)

W górę i w dół

Na placu zabaw dziewczynki wspinają się na drzewo, Dziecko wspina się pod górkę. Ciężko się wspinać na Nizinie – myślę sobie, i to poczucie jeszcze, że ciągle spadasz.

Szepty

Był w tym jakiś szept przerażenia, gdy się odkrywa, że polityka zagraniczna umiłowanej władzy sama jest w sobie paradoksem (czego dostrzec nie można na co dzień zza dziennika telewizyjnego i narodowego radia): Czy Trump popiera Żydów?

Biblia dla najmłodszych

Dziś A. opowiada o niebie. Katechezę zaczyna od Księgi Rodzaju: ludziom nie wolno, ludzi się wygania, brat zabija brata, ludziom plączą się języki, ludzie topią się; Księga Wyjścia: spadają plagi, ludzie (ale od faraona) topią się (znowu).

Więc – skoro do tej pory uczyliśmy Dziecko, że się nie krzywdzi ani ludzi, ani zwierząt, ani roślin (włączając sundawillę i storczyki za łóżkiem), i że wojna jest zła, to teraz, teraz musi nastąpić pierwsze zdziwienie Bogiem.

Historie wirtualne (1)

Snadź na początku wszyscy byli blogerami. Dopiero później jak w wieży Babel pomieszały się aplikacje i programy. Jedni byli od fejsbuka, inni od tłitera, jeszcze inni same obrazki wrzucali na insta. Jak tu się dogadywać?

Przyznam, że z dużą ulgą przyjąłem to, że wszystko zostało już spakowane i gotowe do wyniesienia się z blogu, który pochodził z czasów, co dinozaury.  Zawsze uważałem, że paranie się pisaniem jest zajęciem indywidualnym, ale lektura gorzkich żali na cudzych wpisach uświadomiła mi, że inni szukali tam wspólnoty. Nie nadawałem się widać do pisania bloga (ale nikt mi o tym nie powiedział, może próbowała A., która nie czyta).

Snadź na początku wszyscy byli blogerami. Teraz nie wiem kim jestem, ale nadal piszę, treści nadając nową formę.

Historie wirtualne (2)

Uratowałaś mi dzień – mógłbym napisać, ale przecież to idiotyczne, że się człowiek uzależnia od humoru wyimaginowanych postaci.

El cztery, zet piętnaście

Pani doktor, do której kolejki stają kiedy jeszcze śpiew ptaków roznosi się po spokojnej dzielnicy, przepisała Dziecku trzy dni wypoczynku ze mną. Za to Dziecko wybrało naklejkę „Dzielna pacjentka” (dużo różu). Nie wychodzimy więc z domu przez trzy dni. Rano budujemy piramidę z poduszek, wieczorem czytamy. Boję się Księgi Rodzaju (patrz wyżej), więc wybieram mity greckie:

Achilles śmiertelnie zraniony, Ajaks odebrał sobie życie, Laokoona pożarły węże.

(24-28.02.2019)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s