
(Heinrich Hoerle, Pomnik nieznanej protezy, 1930, Von der Heydt-Museum, Wuppertal, źródło: msl.org.pl)

(John Davies, Pomnik każdej wojny, 1974-1977, Muzeum Sztuk Pięknych w Bilbao, źródło: a.b.)
Kiedy nowa władza wprowadzała własne porządki i swojego politruka do Muzeum II Wojny Światowej, mówiono, że dotychczasowe muzeum niosło głównie przesłanie o wyjątkowym nieszczęściu, jakim jest wojna. Nie ma eksponowanych cech pozytywnych, takich jak patriotyzm, ofiarność, poświęcenie.
To „bohaterskie” spojrzenie charakterystyczne jest dla prawicowych ideologów, dla których liczą się wzniosłe idee a nie ludzki los. Jakim oburzeniem napawają ich stwierdzenia, że wojna jest ohydą i okropieństwem? (Jakim bezwstydem muszą być dla nich owe fragmenty wystawy, które mówią o Tani Sawiczewej?)
Nic się nie zmieniło – udowodnia reprint wstrząsającego antywojennego albumu, cenzurowanego i wycofywanego z księgarń przez ówczesnych ideologów Republiki Weimarskiej. Owi generałowie beztrosko posyłający na rzeź tysiące osób nie mają nic wspólnego z wojną. Oni przeżyją, trafią na pomniki i na tabliczki z nazwami ulic. Posłuszni historycy napiszą heroiczną opowieść.
Wojna nie ma w sobie – drodzy politrucy, którzy tego nie czytacie – patriotyzmu, ofiarności i poświęcenia, wojna jest opowieścią o szczurach, błocie, stężałych zwłokach i okaleczonych ciałach. Wojna nie jest piosenką o bohaterstwie jak chce ów komisarz polityczny z Gdańska, wojna jest taka jak na zdjęciach u Ernsta Friedricha. Każdy, kto dokonuje apoteozy wojny, kto ją oswaja i opowiada brednie, każąc wierzyć w jej cechy pozytywne, powinien być zaliczony do podżegaczy.
(Do książki doprowadziły mnie „Teksty drugie”; w kontekście wojny w Wietnamie pisałem już kiedyś podobnie, tutaj)

2 Comments