Sue Townsend, Numer 10, WAB 2005

Number10DowningStreet_400x400
(Downing Street nr 10, źródło: mirror.co.uk)

Już w okolicach tomu o broni masowego rażenia z mojej ulubionej serii o Adrianie Mole’u Sue Townsend zaczęła popadać w niepotrzebne moralizatorstwo, stając się publicystką a nie humorystką. Jej lewicujące filipiki przeciwko lewicowemu (ale pamiętajcie, co to była za lewica w tamtych czasach: Blair, Schröder i Leszek Miller) zamieniały „Dziennik Adriana Mole’a” w dość nieznośny polityczny pamflet. Inna sprawa, że się nie myliła, co do roli Blaira w Iraku. Potem zresztą nastąpił wielki kryzys, Adrian Mole zachorował na raka a autorka – nie pozwoliwszy mu na pełne wyzdrowienie – wzięła i umarła.

Z „Numerem 10” jest gorzej, bo nie ma w nim Adriana Mole’a. Oczywiście talentu pisarskiego i łatwości obserwacji nikt nie może autorce odmówić, ale sama fabuła służy głównie obśmianiu brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira vel Edwarda Clare’a. A jest to śmiech najniższych lotów.

Zresztą wyobraźmy sobie jakby to brzmiało po polsku. Jaromir Gęsiński opuścił spodnie od piżamy, oderwał kawałek papieru toaletowego z dozownika na ścianie i starannie owinął nim swojego małego różowego siusiaka (s. 9). Niemniej – o ile pamiętam – poprzednie, zupełnie niewinne, jak się dziś okazuje, podsłuchy, jest to tematyka bliska innemu premierowi z epoki o inicjałach M.B.

„Numer 10” jest sposobem na oderwanie się od smutków nadwiślańskiej polityki, ale równocześnie memento, że coś, co było ważne, wstrząsające albo przejmujące dziesięć lat temu, dziś chowa się na półce taniej księgarni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s