Remigiusz Ryziński, Dziwniejsza historia, Czarne 2018

Iwaszkiewicz_i_Kepinski
(Jarosław Iwaszkiewicz i Wiesław Kępiński w Sopocie, 1951, (c)  ©Archiwum Muzeum w Stawisku, źródło: dziennikbaltycki.pl)

(O Uranii czytaj tutaj i tutaj). Komentowanie jednego z ostatnich wierszy Iwaszkiewicza o incipicie Uranio, sosno, siostro — tak ciebie nazywam zajmowało sporo czasu. Józef Majewski poświęcił mu piękną książkę, autor bloga poszukiwał na Sycylii i w dywagacjach o Wielkiej Matce. Stąd lektura Ryzińskiego przynosi ogromne osłupienie.

Czyżby to było aż tak proste? Urania jest bowiem, zapomnianym obecnie, określeniem homoseksualizmu. Mężczyzn określa się jako uranów. Może więc Jarosław nie pisze inwokacji do bogiń, ale do swojej własnej natury, swej wewnętrznej siostry uranii?  Stary poeta wyznaje, staje w prawdzie, tej wyznawanej w miłosnych listach, świadectwie relacji hołubienia i schlebiania (tutaj). Iwaszkiewicz miał hucpę, potrafił iść jak czołg (s. 178).

Reportaż Ryzińskiego – mimo początkowo przeszkadzającego czytelnikowi chaosu – jest rewelacyjny. Nie, Iwaszkiewicz występuje jedynie na kilku stronach – to ja zwracam na niego szczególną uwagę. Sam zresztą nie wiem, kto jest bohaterem książki. Usiłuję posiłkować się ośmioma imionami z przedostatniej strony, ale nie, jedynie dwa z nich powtarzają się częściej.

Być może główną bohaterką jest Warszawa. „Dziwniejsza historia” układa całkiem inną mapę miasta z Krzyżykami, szpitalem św. Łazarza, willą Pniewskiego i plażą nad Świdrem. Wyrysowana poprzez nałożenie na siebie kilkunastu osobistych geografii.

A może to o niej książka? O dziwniejszej, to znaczy queer, historii, układanej z rozmów z ludźmi i o ludziach, przypadkowych spotkań, łączących się opowieści, w których pojawiają się i postacie takie jak Jarosław, i całkiem anonimowi mężczyźni i kobiety. Dziwniejsza historia przeczy jednoznaczności dziejów, wprowadza na scenę tych napiętnowanych, skazanych (dosłownie i w przenośni) na niebyt. To jest w niej wspaniałe: oddanie im głosu, przywołanie wyznań, które nie mają miejsca w oficjalnej wersji.

Polak w obozie koncentracyjnym z różowym trójkątem. Kochankowie niemieckich oficerów. Podrywani żołnierze sprzed Grobu na placu Zwycięstwa.

Bogini końca, bogini trwałości / Zniszczeń bogini i wszystkiego złego – pisał Jarosław (być może) o namiętności, która do czasu książki Ryzińskiego pozostawała jakby poza historią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s