Kler

z23842550IDRKadrzfilmuWojciechaSmarzowskiegoKler_400x400

Chcę prezydenta a dają mi jakiegoś wicepremiera
(abp Mordowicz)

(Spojlery) W „Klerze” nie ma nic bluźnierczego i nic antyreligijnego. Widziałem zawód na wielu twarzach osób wychodzących z kina. Antyklerykalizm nie ma nic wspólnego ze zwalczaniem religii, ba, bardzo pomaga religię oczyścić, wydobyć z niej to, co najważniejsze.

Wbrew różnym opiniom odbieram ten film właśnie jako film religijny, przyjrzyjmy się detalom: ksiądz Trybus nawraca się dzięki Maryi, obrazkowi Matki Boskiej Karmiącej; Oko Opatrzności, które pojawia się w ostatniej scenie stoi po stronie (przegranej?) prawdy, nie biskupiej hipokryzji.

Nie ma też w tym filmie nic, czego już nie wiemy. Oczywiście film podaje nam ową wiedzę w skondensowanej fabule, ale fakty już znamy, od wielu lat: Tochman o Tylawie, siostra Bernadetta, reportaże Overbeeka. Jeśli chodzi o biskupią hipokryzję warto przeczytać tom kazań wydawnictwa „Biały Kruk” (tutaj), w którym narodowa megalomania, mesjanizm i poglądy rodem ze średniowiecza łączą się w homiliach zupełnie pozbawionych Ewangelii. Smarzowski zbiera to wszystko w jednym obrazie, żebyśmy nie zapomnieli.

Kogo to szokuje? Chyba najbardziej uderza w układ zawarty pomiędzy Kościołem a Partią. To najbardziej boli. A każda odsłona ataku na film okazuje się tylko potwierdzać tezy reżysera. Co więcej, na miejscu rozeźlonych propagandystów i polityków, nie rzucałbym bezmyślnie fraz tylko świnie siedzą w kinie ani nie powielał plakatu z Janem Pawłem II w miejscu Mordowicza. Po obejrzeniu filmu od razu czuć w tym pewną dwuznaczność, ba, nie wiem, czy niechcący plakat z papieżem nie mówi więcej niż film.

Odpowiedzią Partii, o czym pisałem w „Jesieni”, jest przypominanie kościelnych zasług. Traf chciał, że premiera filmu zbiegła się w czasie z wyrzuceniem ze stanu kapłańskiego chilijskiego księdza Cristiana Prechta, wybitnego obrońcy praw człowieka, jednego z twórców Wikariatu Solidarności (w miejscu Popiełuszki na wiadomym plakacie), a jednocześnie sprawcy przestępstw seksualnych. Nic do rzeczy nie miały cnoty w życiorysie.

Oglądam „Kler” zastanawiając się nad pytaniem What Jesus would do? W porównaniu z ciągłymi – jakby to powiedziała partyjna propaganda – wściekłymi i odrażającymi atakami Jezusa na ówczesnych przedstawicieli kleru i to kleru powiązanego z okupacyjną władzą, parabola o czterech kapłanach (tak określmy „Kler”) nie wydaje się zbyt bezwzględna. Każdy z nich zbłądził, ale nikt nie został ostatecznie potępiony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s