Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert, Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie, Wydawnictwo a5 2018


(Kolaże Wisławy Szymborskiej z okładki książki)

Te listy to prawdziwe cudeńka. Nie ma w nich jakiejś wielkiej wylewności, dygotów duszy albo metafizycznych rozważań. Ot, przyjaźń ukryta w formie małych korespondencyjnych łódeczek: każda z nich wspaniale udekorowana fikuśnymi zdaniami i ćwiczeniami ze stylu. Nawet graficznie – a zbiorek zawiera reprodukcje z papeterii – są wyśmienite. Mogliby te listy napisać jacyś chińscy poeci.

Aż dziw, że napisali polscy. I przyznam, że zaskoczeniem było dla mnie już to, że do siebie pisali. Widać niechcący uległem obrazowi archipelagów, na których, z dala od siebie, mieliby żyć: ona z wiecznie wypominanym wierszem o Stalinie (o Adamie Włodku nie wspomnę) i on prawem wilka.

Bardzo krótkie i bardzo piękne.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s