
(Kolaże Wisławy Szymborskiej z okładki książki)
Te listy to prawdziwe cudeńka. Nie ma w nich jakiejś wielkiej wylewności, dygotów duszy albo metafizycznych rozważań. Ot, przyjaźń ukryta w formie małych korespondencyjnych łódeczek: każda z nich wspaniale udekorowana fikuśnymi zdaniami i ćwiczeniami ze stylu. Nawet graficznie – a zbiorek zawiera reprodukcje z papeterii – są wyśmienite. Mogliby te listy napisać jacyś chińscy poeci.
Aż dziw, że napisali polscy. I przyznam, że zaskoczeniem było dla mnie już to, że do siebie pisali. Widać niechcący uległem obrazowi archipelagów, na których, z dala od siebie, mieliby żyć: ona z wiecznie wypominanym wierszem o Stalinie (o Adamie Włodku nie wspomnę) i on prawem wilka.
Bardzo krótkie i bardzo piękne.

1 Comment