Coś na kształt dziennika ze stycznia 2018 roku


(Zima w Central Parku, październik 2017, źródło: http://www.facebook.com/SnappingNewYork)

1. Dziwna euforia u autora bloga utrzymuje się do zmierzchu. Dopiero potem nowy rok, stare rytuały. 2. Łatwiej ci było z peruką – mówi W. – łatwiej udawać, że to nie ty, taki zadowolony. W miejscu fontanny trzy ponure choinki. 3. Zaczyna padać, intensywnie i grząsko. Zachmurzenie całkowite. Pod drzwiami sanki czekają na jakąkolwiek zimę. Zima ponoć w Nowej Anglii. 4. Stare rytuały. Popołudniu znów deszcz. Zima w Nowej Anglii trwa. 5. Bardzo trudno jest nadawać znaczenie poszczególnym dniom, żeby nie uciekły. Policz do pięciu. Uspokój się. 6. Dzień jednego wiersza. W tym roku wyjątkowo – nieprzeczytanego i nieprzytoczonego. 7. Dzieciństwo w czasie dojrzałego neoliberalizmu – po pytaniu czemu? weszliśmy w okres pytania: gdzie kupione? (…) To co nam się wydawało małym życiem było chyba właśnie życiem wielkim. A w każdym razie życiem właściwym, po prostu życiem (J.I., s. 108) (…) nikt nie zauważa twojej cyfrowej nieobecności. po prostu cię nie ma: tej zimy, kiedy nie ma śniegu – poza Nową Anglią – i ciemność rano, ciemność wieczorem. (…) nikt cię nie szuka a więc nie będziesz odnaleziony (z żali nastoletniego autora bloga) (…) W sensie relacji erotycznej była to miłość podwójnie zakazana i nieakceptowana nawet przez otoczenie (Wiesio i Jarosław, s. 276) (…) Obydwoje byli w gruncie rzeczy szczęśliwi. Mieli swoje kino w jesienne wieczory, wracali razem przez wietnamską restaurację w pawilonach (golonka w słodkim sosie – on jadł), on czytał książki w haemie, gdy ona buszowała. Tak byli szczęśliwi, wtedy, dawno. 12. Dż. opowiada o szczęśliwych kobietach z Podkarpacia, które rozmawiają o kanapkach z domowego chleba, które szykują dla swoich mężów. (…) skoro w zapisywaniu życia chodziło o coś niezwykłego, a ono jest aż do porzygania zwyczajne, pełne pustych rytuałów, to po co jeszcze cokolwiek zapisywać. 14. pojedziemy szukać śniegu – obiecuję Dziecku – daleko, daleko. Nawet do Nowej Anglii. 15. Rzeczy, które robimy razem: spadł na nas człowiek w metrze, na schodach ruchomych. Kolejny początek powieści albo zawał – pomyślałem sobie – jak tu udzielić pierwszej pomocy? Ale on pijany. Wstał, odwrócił się do A. – mnie nie zauważył – szarmancko przeprosił za brak równowagi./ pierwszy raz ciemnoniebieskie popołudnie, dłuższy dzień. 16. Opowieść o cudzie: modlili się o samochód, był im potrzebny. I oto ktoś im podarował chryslera voyagera (ksiądz opowiedział u kolegi, któremu Bóg buduje dom) / śnieg spadł Dziecku na rzęsy, kiedy jadło obwarzanka. Znaleźliśmy śnieg – mówię – pójdziemy na sanki. Dziecko nigdzie nie chce iść / Niki – to znaczy w słowniku Dziecka nikt albo żaden. Dziennik nikiego – obmyślam podtytuł do tych notatek. 17. Podróż do Olsztyna: na białych polach kolorowe ule. / J. pisze o gilach na śniegu. Tęsknota za nieosiągalnym obrazem. (…) znów dziesięć dni bez zapisywania. był śnieg, nie ma śniegu. dwa seriale. małe wygodne życie, uporządkowane do granic (…) W. pisze do mnie o reklamach kontekstowych na fejsbuku: każdemu pokazują to, na co zasługuje. Dla mnie tępe, plastikowe k..iszony z dmuchanymi cycami, a dla Ciebie wariatkowo (…) w czwartek intensyfikacja ptasiego świergotu: pierwsza oznaka przedwiośnia. jedna z kawek pod piekarnią rano ma białe pióro w ogonie (…) im dłużej mnie tu nie ma, tym bardziej rozumiem, że ten cały zapis, dwanaście lat prawie dzień po dniu był zbędny (…) 27. Pavlova i fioletowe tulipany. 28. To, co było piękne w tej niepięknej zimie – myślę, skacząc po lodowych kałużach pod kościołem – jest oddalone i nierzeczywiste, i mogę za tym tęsknić, ale to tęsknota za życiem urojonym, innym od tego tu i teraz. Fantazjuję więc z pasją równej tej, z jaką niegdyś pisałem bloga (A. miała rację z tym moim uciekaniem do własnego świata!) Ale powiem Wam, że kiedy chcę raptownie pomyśleć o tym, co było piękne w tej niepięknej zimie, to zaraz pojawia mi się jeden obraz: wieczór przed wigilią, wilgoć, orlen w Rykach i kierowcy – w tym ówczesny autor bloga – sikający po krzakach, bo na stacji kolejka pań z autobusu z wycieczką. 29. Tak wiele pudru, opowiadania, że jesteśmy największym drzewem, a w ciągu kilku godzin wszystko wykipiało. To, co skrzętnie ukrywane, wylazło na wierzch z upiorną gębą Ziemkiewicza i Wolskiego, luminarzy współczesnej kultury narodowej, Chominowa spojrzała zza zasłony. Na którymś z obrzydliwych portali, czołowej gazety obecnej władzy, przeczytałem, że są narodem przeklętym, bo ukrzyżowali Jezusa. Polaka. (…)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s