Mircea Eliade, Sacrum a profanum, Aletheia 2008

 

1.

Chrześcijanie współczesnego miasta nie mają już dostępu do liturgii kosmicznej, do tajemnicy uczestnictwa przyrody w chrystologicznym dramacie. Ich przeżywanie religijne nie jest już „otwarte” na kosmos. Stało się przeżywaniem czysto prywatnym: zbawienie to problem dotyczący człowieka i jego Boga (…) Przypuszczalnie więc nawet prawdziwy chrześcijanin nie odczuwa już świata jako dzieła Boga (s. 191-192).

Ciągle opowiadam o tej różnicy między Prowincją (broń Boże, nie deprecjonując Prowincji, ba poetyzując ją jak czyni Czechowicz) a wielkim miastem, dla której symbolem pozostaną dla mnie Wianuszki, święto kosmiczne, którego nie sposób obchodzić tutaj, gdzie kosmos jest oderwany od rzeczywistości.

2.

Wszyscy ulegamy pokusie wyjątkowości. Zbiorowo i pojedynczo. Wynotowuję na spotkaniu, żeby zapewniać prawidłowe treści w podręcznikach akademickich. Prawidłowe? Cóż to znaczy? Antropologia uczy podejrzeń, stawiania sobie pytań, czy aby na pewno wyjątkowe? jedyne? niespotykane?

Wiem, że czytając Eliadego, trudno nie uniknąć drugiej pułapki. Myślenia w schematach, wpakowywania do nich ludzi, społeczeństw i światów. Porządkowania czegoś, co nie da się uporządkować (ta tęsknota za ordynkiem zachwyciła mnie w studiowaniu etnografii). Dzisiaj, po latach, odkrywam w tekście, który czytałem jako skrypt z biblioteki z pieczątką „Matka” (bo tak w bibliotece etnografii oznaczano egzemplarz do kopiowania), nowe rzeczy. Eliade uporządkowuje mi już nie wszechświat, ale życie polityczne, bo opisywane schematy powielają się w społeczeństwach zupełnie zdesakralizowanych. Rządzą nami mity jeszcze z neolitu.

3.

Sam Eliade ulega. W obozach [koncentracyjnych] dawni tchórze czy sceptycy zaczynali prowadzić życie pełne poświęcenia i dochodzili do wiary w istnienie rzeczywistości duchowej, która ich przerastała, ale która jednocześnie dawała im pocieszenie i pomagała przeżyć. […] I całe to wspaniałe doświadczenie będzie stracone – pisze w listopadzie 1945 r. (cytat za lustracją Eliadego u Mikołejki). Broniąc świata przed desakralizacją, teorii używa jako ideologii usprawiedliwiającej zbrodnię, z premedytacją wpisuje naród do mitów. Boże, myślę sobie, Eliademu w gruncie rzeczy spodobałoby się zapewnianie prawidłowych treści w podręcznikach akademickich.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s