Dziennik. Notatki z lata w mieście (4)

thedream_400x400

(Balthus, Sen, 1955, kolekcja prywatna, źródło: pinterest.com)

Balthus pojawił się sam. Sekretarka przyniosła kalendarz ścienny, żeby zalepić dziurę po kołku. „Malarstwo polskie” i już biegły konie, i ułani pod okienko, ale przecież to w lipcu. Niech pan zmieni, bo w poniedziałek sierpień. A w sierpniu Balthus, podglądacz. Upalny jak w ścisku metra albo w sto osiemdziesiąt. Kolejne obrazy tego lata zaczynają, same z siebie, układać się w historię.

Tymczasem w kręgu rozłożyli leżaki. Każda minuta pracy tych na górze, w szklanych klatkach nad nami wychodzi po dziesięć złotych, mówię do W. i N., bo wiem po zapytaniach ofertowych, jakie to szczęście, że jesteśmy urzędnikami i nie musimy się martwić o taką górę pieniędzy. To musi być straszny stres, gdy twój czas jest wart krocie.

Zmarła Marianne, ta z „So Long, Marianne” Cohena.

Znowu kawiarnia jak tydzień temu, jak rok temu, słonecznie. Ciemna chmura przechodzi nad Żelazną Bramą, ale ona nie teraz.

Następnego ranka Pekin. Tak wygląda tam dworzec autobusowy, tak wygląda dworzec autobusowy tu. Płacz dzieci, sen na podłodze, niezrozumiałe tabliczki rozkładów. Goni nas ciemna chmura, ale jeszcze daleko.

Rozczarowanie, musi się uczyć rozczarowania, mówi A., choć nie spodziewałbym się tego po niej. Brzmi to raczej jak mój monolog. Ale A. dzielnie broni przed dzieckiem szafek z papierami, z dziennikami, z zawekowaną w teczkach przeszłością.

Ciemna chmura zwyciężają niebo. Ciągle uczymy się rozczarowania. Ze snu trzeba się obudzić.

(29-31.07.2016)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s