Dziennik. Pogrzeb trzmiela

Robi się upalnie, tak bardzo, że wyjście na kawę koło jedenastej nie jest dobrym wyjściem.

To co, wyprawiamy mu pogrzeb, temu trzmielowi? – W. przypomina mi moją wczorajszą nierówną walkę. Martwy trzmiel leży na równie martwym parapecie.

Myślisz, że jak zaczniemy grzebać go na dziedzińcu, to nie wezmą nas za wariatów? – przypominam sobie jak klęczałem wczoraj na chodniku, próbując go reanimować. Z limuzyny byłoby widać, gdyby przejeżdżała.

Przy śniadaniu głos w radiu zupełnie inny niż zwykle. Szybko, przyzwyczaić się i zapomnieć (30.06.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s