Richard Fariña, Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej, Officyna 2014

 

Tak jak „Gepard”, pisany mniej więcej w tym samym czasie, na początku drugiej połowy tamtego wieku, jest niby wyszlifowany diament, w którym nie ma ani jednego zdania ponad to, co konieczne, pozostawia więc po sobie posmak czegoś wyjątkowego, tak książka Fariñy jest hałaśliwa i zalana potokiem słów, zdań, czasem aż zatopionych w interpunkcji. Jest opowieścią, od której boli głowa i cały spokój Wyspy, jej senność, która kołysała cię jeszcze wczoraj do snu, nagle zostaje rozerwana krzykiem, gwałtownymi ruchami, których erotyzm nie ma nic wspólnego z subtelnością palermitańskich donów. Jej język to jest coś zupełnie innego, to język zdewaluowany, odarty z czaru, ba obnażony.

Oto nastąpiło nowe, jak zresztą przewidywał don Fabrizio. Nie ma już arystokratów, tych, którzy rozkoszują się sztuką relacji międzyludzkich, są za to młodzi ludzie z amerykańskich uniwersytetów, o których wymiocinach i ekskrementach rozpisuje się Fariña. Może nawet, karmiony popkulturową papką, nie zauważyłbym różnicy, dopiero zestawienie obu książek wbiło mnie krzesło autobusu, a potem w kolejowy fotel.

Świata „Geparda” już nie ma. Wszystko się spieprzyło. Otwórzcie pierwszy lepszy portal: to, co tam się pojawia jest już tylko bardziej lub mniej wysublimowaną wersją opowieści Fariñy.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s