Dziennik. Opowiastka czerwcowa

 

W samo południe umówiłem się z innym panem urzędnikiem w kawiarni, której nie lubię, ale którą kiedyś lubiłem. Jakaś para w ogródku, śmiejąc się, karmiła bliźniaki. Obserwuję cudze dzieci od dziesięciu miesięcy , żeby sprawdzić jakie stosują triki, bo muszą być jakieś triki. Co rusz pojawiali się turyści i fotografowali kościół pod wezwaniem serca martwego kompozytora. Zatrzymał się autokar: wygramoliła się z niego grupka chłopaków i grupka dziewczyn z nagimi pępkami. Jakaś para natychmiast chwyciła się za ręce, łącząc swoje małżowiny wspólnymi słuchawkami. Telefon przestał działać, więc nie mogłem się dalej bawić. Innego pana urzędnika nie było.

Zjawił się za to mail, że przeprasza, ale to było znów w pokoju. Co ja mówię do tego monitora? Co mu wyznaję? O czym opowiadam pozostaje, mam nadzieję, naszą słodką tajemnicą (07.06.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s