Dziennik. Ambasadorowie

Podjeżdżają ambasadorowie, wysypują się z czarnych meroli, wiatr rozwiewa ich dyplomatyczny fryz. Nuncjusz prawie rozjeżdża dzieci, które gapią się w białe kozaczki orkiestry wojskowej. Złotą strzałą wjeżdża maltański kawaler.

Teraz wyjdą kierowcy, będą porównywać i się naradzać. Całkiem inna ich uroczystość niż ta tam. Wiatr drażni kolorowe chorągiewki, opowiadają anegdotki. Może nie poznali egzotycznych stolic, ale wiedzą przynajmniej gdzie jest pompa paliwowa.

Ostry ten poranek: W. wydmuchuje dym (22.04.2016).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s