Dziennik z miasta na Nizinie

 

(Ukaranie zawistników, Compost et calendrier des bergers, [Paris: Guy Marchant, 1493], Biblioteka miejska, Angers, SA 3390, fol. 34r, źródło: http://discardingimages.tumblr.com).

 

Próbuję powrócić z wielkich szarych nizin do maleńkich przyjemności, z których ma składać się życie. Pogoda nie sprzyja, macki ma zmierzch, który pełznie. Nie ma dni dłuższych ani krótszych, wszystkie jednakowo nijakie. Rzeczy niewielkie, widoczki, opowiastki nikną. Potem żałuję, ale zapominam, bo późno.

Kogo pomijam?

Kobietę, która fotografuje autobus, stojąc na jezdni z wielkim parasolem. Światła sto osiemdziesiąt zbliżają się niebezpiecznie, już mijają Mickiewicza, a ona jak kamień. Trąbi, kiedy ona, w ostatniej chwili, zbiega z Krakowskiego na chodnik.

Baletnice z koczkami zamawiające malinową herbatę. Jezioro łabędzie obsługuje P., której mylą się rachunki kanapek, ciasteczek i malinowych herbat. Robi się tłok, a one wracają i wyjmują gotówkę, i P. myli się znowu, coraz bardziej i coraz dalej moje latte.

Żołnierzy kompanii reprezentacyjnej w białych trzewiczkach z białymi torebkami czekających nad kawą na wymarsz na powitanie prezydent Chorwacji. Limuzyny dyplomatów blokują chodnik. Wojsko formuje się gęsiego i chwyta puzony między Czechami a Białorusią.

(28.01.2016, 20. rocznica śmierci Josifa Brodskiego, szaro i deszcz)

  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s