Tove Jansson, Córka rzeźbiarza, Marginesy 2016

 

Trzeba przechadzać się w ciszy i spokoju i badać swoje samopoczucie, i zastanawiać się za czym się właściwie tęskni (s. 33).

Proza Tove Jansson jest taką przechadzką. Przypomina chińską poezję. Pisałem o niej w sierpniu: parę słów w sedno rzeczy. Aż ma się wielką ochotę namalować jej tekst. Może dlatego taką popularność zdobyła w Japonii?

Dla kogoś, kto po raz pierwszy sięga po jakąkolwiek jej książkę, „Córka rzeźbiarza” będzie opowieścią pewnej dziewczynki (o pewnej dziewczynce) o niezwykle bujnej wyobraźni, mieszkającej z rodzicami artystami w tajemniczym mieszkaniu, a czasem na równie tajemniczej wyspie. Opowieścią pisaną tak, jakby autorka taką właśnie dziewczynką była, i to nie kiedyś, ale w chwili pisania. Dziecięce fantazje i rzeczywistość (co to jest rzeczywistość?) są bowiem w niej nierozerwalnie splecione.

Dla czytelnika „Muminków” ta książka będzie za to nie lada łamigłówką. Można nawet organizować konkursy: znajdź jak najwięcej szczegółów, które trafiły z rodziny pewnej dziewczynki o niezwykle bujnej wyobraźni do rodziny trolli. Podpowiem: na przykład odpowiedź na zasadnicze pytanie, skąd się wzięła Buka?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s