Etgar Keret, Siedem dobrych lat, WAB 2014

 

To A. go wynalazła i rzuciła się do czytania, a właściwie pochłaniania, nie bacząc na protesty dziecka. A potem chodziła i mówiła: no, geniusz, i jeszcze: weź, przeczytaj. No więc wziąłem, odłożyłem na bok lekturę o Bogu i nauce, i zacząłem chichotać.

No nie mówiłam? Geniusz! – powiedziała A. A potem spytała, czy widzę podobieństwa między nimi a nami. Widziałem, więc się przejęła, ale szybko zapomniała i usiłowała mi streścić te opowiadania, których jeszcze nie doczytałem. Żeby tego uniknąć, powiedziałem dobranoc i udałem, że śpię, ale nie zasnąłem, bo dziecko rozpychało się po łóżku a po prawej stronie pod czerwono płonącymi tramwajami miałem przepaść, w którą osuwały się nieostrożne samsungi.

Za to z samego rana, zaraz po przewinięciu i odtransportowaniu dziecka z powrotem do A., uciekam czytać. Ten Keret jest inny niż wszystkie dotychczasowe. Mniej surrealistyczny, bardziej realistyczny, bo teraz jest ojcem, synem i mężem. Prawda, chichotałem od czasu do czasu, ale również od czasu do czasu wzruszałem się i to mocno. I tak, A. ma rację: Keret jest geniuszem krótkiej formy. Nawet jakby chciał napisać coś banalnego, to opakuje to w taki skondensowany tekst, że aż chce się czytać.

A pierwszy rozdział, uważam i A. się na pewno zgodzi, to powinni rozdawać w formie broszurowej na szkołach rodzenia. Bo nikt tak trafnie, bo tylko Keret tak trafnie i krótko potrafi (patrz akapit powyżej), nie napisał co czuje świeży ojciec. Autor bloga dwoił się i troił, ale nie chciało mu to wyjść tak trafnie (więc tutaj, A., nie ma podobieństwa, może w ogóle nie ma podobieństwa).

Bo poniższe słowa mógł napisać tylko ojciec-geniusz: Sześć godzin później karzełek z kabelkiem wiszącym z pępka wyskakuje mojej żonie z c..y i natychmiast zaczyna płakać. Usiłuję go uspokoić, przekonać, że nie ma się czym martwić. Że do czasu, aż dorośnie, wszystko tu na Bliskim Wschodzie będzie już w porządku (…) Na minutę się uspokaja i rozważa następny ruch. Powinien być naiwny, dopiero się urodził i w ogóle, ale nawet on tego nie kupuje, po krótkim wahaniu i lekkim czknięciu zaczyna znowu płakać (s. 11).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s