Dziennik Bożego Narodzenia

 

Zniknięcie 

Właściwie chcieliśmy zajechać do McDonalda, napić się kawy, bo dziecko spało a rano nie było czasu, pakowanie walizek, toreb i reklamówek do auta zajęło trochę. Ale McDonald zniknął, podobnie jak zniknął cały Garwolin. Słońce zamieniło się w Księżyc i bardzo się baliśmy, że też zaraz znikniemy a znikanie na drodze ekspresowej może być niebezpieczne.

Ustąpiła nagle, tak jak się zaczęła, ale wtedy byliśmy już daleko, daleko, może nawet nie chciało mi się już spać.

 

Akuszerka numer jeden

W sierpniu okazało się, że kolędy kłamią, Ewangelia czytana co roku też. Porodziła Syna, porodziła w całości, Dziecię zrodzone: opis brzmi jakby poród to była czynność krótka, pozbawiona szczególnego wysiłku, ba, bezbolesna, podobna mniej więcej swoim skomplikowaniem do owinięcia w pieluszki. 

Protoewangelia Jakuba wprowadza do opowieści Salome, akuszerkę, która pomagała Maryi przy porodzie. Oczywiście Salome ufa bardziej swemu położniczemu doświadczeniu, a nie Bogu, jakby kwestia dziewictwa była w tym momencie najważniejsza, za co spotyka ją kara boska. Mało moralizatorskie: pomagasz narodzić się Bogu, a On przepytuje cię z dogmatów. Niemniej, do prawdziwej Ewangelii Salome, może właśnie za karę, nie trafia.

Pisane przez mężczyzn, którzy skupiają się na sprawach drugorzędnych, a o rodzeniu dzieci mają pojęcie nikłe (podobne jak średniowieczni malarze fantazjowali o karmieniu niemowląt).

 

Poradnik młodego rodzica: wizyta

Stópki, o jakie malutkie, Obiektu Centralnego. Rączki Obiektu Centralnego, włoski, główka, oczka szare, niebieskie, siwe, ciemne, jednak szare. Jaki piękny, tfu, tfu. Tulić, nosić, całować, podnosić, nie, nie, nie płakać. Uwaaaaga! Tata pokaże sztuczkę: chwytanie butelki wody mineralnej. Trzymać, cmokać, machać, zdrabniać, nie, nie, nie płakać. Uwaaaaga! Tata pokaże sztuczkę: uspokajanie dziewiątą symfonią. 

Trochę jakbyśmy przyjechali z oswojonym tygrysem – mówi A., która nie siedzi przy świątecznym stole, bo karmi.

 

Akuszerka numer dwa

Kiedy po zastępstwie ma wracać na Linosę, Lampedusańczycy nie pozwalają jej opuścić wyspy. Zatrzymują ją w porcie, blokują statek, i Adelina zostaje. Płynie na Linosę tylko po swoje rzeczy, ale Linosańczycy też nie chcą się z nią rozstać. Aż interweniuje policja i zabiera akuszerkę łodzią z powrotem na Lampedusę.  Żyje tu jak w więzieniu. Za każdym razem, kiedy próbuje wyjechać, mieszkańcy zastępują jej drogę.

(…) Akuszerka starzeje się, przestaje chodzić. Przez błąd lekarski amputują jej nogi. Siedzi w domu z córką, która wyszła za Lampedusańczyka. Wszyscy o niej zapominają, a i ona traci pamięć (Jarosław Mikołajewski, Wielki przypływ, s. 58).

 

Kocia perspektywa

O co chodzi z tym Nowym Kotem? – zaniepokoił się Stary Kot i zlazł z kanapy. I to w jego pokoju takie rzeczy: Nowy Kot, co pachnie mlekiem i nawet po kociemu co jakiś czas przemawia (Wigilia była). Zjeżył się. Nowy jadł wyciągnięty na tapczanie. Pazurki wczepiały się w dawną właścicielkę Starego. Schowałby się, przeczekał, co będzie dalej, czy przypadkiem zostawią tego Nowego i co będzie – kombinował praktycznie – z kuwetą i miską?

Stary przemknął pod ścianą, prychnął i schował się pod choinkę. Może to tylko przykry sen?

 

Drozdowe drzewo

Stajemy z wózkiem pod osiedlową jarzębiną. Poranek jest pusty i wypełniony rześkim światłem. Słychać drozdy, pełno drozdów, jak zgniatają dzióbkami jasnoczerwone owoce. Pstryk, pstryk: nowa melodia Bożego Narodzenia.

Mam takie poczucie, mówię A., że w tym roku poszliśmy na rezurekcję. Od lat przecież nie widziałem bożonarodzeniowego poranka. Ile rzeczy się zmienia z jednym narodzeniem.

 

Mądrość z Wyżyny 

Dzieckowino trzeba rozwłóczyć – mówi Babcia, która mieszka w samym środku Wyżyny. Jej dom stoi nad wąwozem. Na polu rośnie samotne drzewo. Linia pagórów biegnie po horyzoncie.

 

Wracanie

Tego wieczoru gdzieś pomiędzy Wyżyną a Niziną odkrył, że wraca do domu i miał po latach wreszcie pewność, że dom to ten, tu, a nie żaden inny. Wskazywał bez wahania. Licznik kilometrów szalał: im było bliżej domu, tym kręcił się szybciej, jakby też nie mógł się doczekać. W końcu dom.

(24-26.12.2015)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s