Dziennik. Opowieść wigilijna

 

Śledź w ziołach, pikantny, jest po lewej, trzy osoby ode mnie. Nakładam sałatki, do śledzia jak znalazł.
Śledź w ziołach, pikantny, nadal po lewej, dwie osoby ode mnie. Muzułmanie zaatakują panią Elę z drugiego piętra w przyszłym roku. A my na trzecim, Boże.
Śledź w ziołach, pikantny, może zaintonujemy kolędę, już jest obok, dwie kromki powinny starczyć na to cudo.

Długo już poluję – sąsiadka pani Eli chwyta salaterkę. Patrzę jak nad głową przelatuje w prawą stronę, śledź w ziołach, pikantny, by już nigdy nie powrócić (16.12.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s