Dla K.
To może było najsmutniejsze miejsce w całym mieście. Muszę tam kiedyś wrócić. Pełno stolików, na nich nakrycia, migocą świeczki, tli się melodia o miłości. Za kontuarem dwoje ludzi wygląda. On kucharz, ona barmanka. Podnoszą z nadzieją wzrok. A nie, pan na wynos.
Trzask zamykanych drzwi (04.12.2015).

1 Comment