Emil Cioran, Na szczytach rozpaczy, Aletheia 2007

 

Kończę 22 lata. Czuję się dziwnie na myśl, że w takim wieku jestem już specjalistą od problematyki śmierci (s. 27).

To, co przeczytałem powinno znaleźć się w dziale poezja a nie filozofia. Czyż podobnym zapisem nie jest budząca wiele kontrowersji „Fabula rasa” Stachury? Narracja wypełniona pasją i swego rodzaju prorocką wizją. Taki areligijny mistycyzm, w którym można doszukać się wielu rzeczy ważnych i wielu przerażających jak całe ustępy poświęcone znikomej roli kobiet, sprowadzanej do seksualności w służbie mężczyzn. Ale nikt chyba nie opisał, w taki sposób jak Cioran, tych wieczornych godzin, gdy nie możesz zasnąć i zastanawiasz się nad śmiertelnością wszystkiego, co cię otacza, łącznie z tobą. Ale nawet dla mnie, migranta z Lu., z tych okolic rozpaczy, Cioran proponuje smutek zbyt ogromny, rozpacz zbyt przerysowaną. Być może chodzi też o czas, w którym czytam, czas euforyczny i optymistyczny (złudna, należy dodać za Cioranem, złudna wieczna teraźniejszość).

Postanowiłem teraz, po „Na szczytach rozpaczy”, właściwie odnowiłem swoje postanowienie, przeczytać coś intensywnie religijnego.

Wypisy (Cioran do wypisów nadaje się jak mało kto): melancholia i wdzięk, w tym melancholia pejzażu holenderskiego (s. 65); myślenie jako źródło nieszczęść (s. 87); świadomość wieczności (s. 138).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s