Nazywanie godzin, podglądanie ptaków i zadziwienie odmianami śliwek na hali to wszystko dzieje się z tęsknoty za oswojeniem świata. Kiedyś na czechosłowackim (a może jugosławiańskim? grunt, że nieistniejącym) papierze wydane zostało „Razem ze słonkiem” Kownackiej i ono uczyło tego porządku: przedwiosenne kwiatki, liście złotej jesieni, zimowe ptaki. Podręcznik harmonii.
Ale to było wtedy, kiedy wszystko było prostsze i wszystko było bliżej a ludzi można było jeszcze bez trudu osiedlić w genealogiach, czasie i przestrzeni. Czyjś był sklep, a ten ktoś był kimś dla kogoś. Zawsze śmiałem się w R. z tych wywodów, nie wiedząc, że one oswajały świat.
Za karę umieszczono nas zatem (sam się umieściłem pewnej jesieni) w świecie nieoswojonym. Dopiero powolutku trzeba go układać w całość. Minitornada liści na Świętokrzyskiej: tak, to już na pewno jesień.
(20.09.2015)
