Dziennik. Dni

 

Kolejny dzień ma taką samą strukturę (czy można mówić o strukturze dni?) Budzę się późno, tak, że mogę zdążyć jedynie na metro. Szarawy poranek po południu przejaskrawia się i ociepla. Wychodzą turyści, zdejmują ubrania i zasiedlają Krakowskie.

Coraz ktoś mówi, że dzień krótszy, że powoli kończy się lato. Jednak, dostrzegam, gdy na coś się czeka, dni niepostrzeżenie tracą swoją odrębność. Tego roku jest więc moje prywatne lato polarne, co trwa.

Zamiast flamandzkiego malarstwa nadającego się do przyozdobienia dzisiejszego wpisu, flamandzcy harcerze spacerują pod urzędem (14.07.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s