Pesymiści ciągle powtarzają sobie straszne słowa: stres, strach, strata. Ciągle zaniepokojeni, szur szur. Znajoma optymistka uczy mnie przez telefon, że światu potrzebna jest wdzięczność. Dużo wdzięczności wieczorem i powoli wyrośniesz z pesymizmu, chłopcze.
W sumie, czym jest ten blog, jeśli nie listą podziękowań tym i owym. Coś jak napisy końcowe, w filmie wystąpili. Szanse mają nawet ci od ról epizodycznych
jak wczoraj Chilijczyk z Dawno Niewidzianym i A. w kawiarni przy fontannie albo jak ta babcia dzisiaj, która biegnie z wnuczką na miejsce w sto osiemdziesiąt i profilaktycznie wbija we mnie paznokcie, w chwili gdy notuję w komórce zdania o wdzięczności (17.06.2015).
