Lista lektur Josifa Brodskiego

 

(źródło: http://www.openculture.com/2013/11/joseph-brodskys-reading-list-for-having-an-intelligent-conversation.html)

 

Liczba książek przerasta ilość czasu pozostałego do ich przeczytania, nawet gdyby nie żyć inaczej, tylko czytając, co też byłoby niezbyt rozsądne. Czasem nawet nachodzi mnie pokusa, czy aby zupełnie nie czytając, nie żyje się intensywniej, poza wyobraźnią, tu i teraz, twardo stąpając po ziemi. Każdy pobyt w księgarni, choćby tak perfekcyjnej jak krakowskie „De Revolutionibus”, gdzie rządek Iwaszkiewiczów tuli się na półce, kończy się atakiem paniki. Jak czytać, żeby zdążyć?

Kluczy do czytania jest bardzo wiele. Można podążać za swoimi zachwytami i smakami. Tak stara się czynić autor bloga, sobie znanymi ścieżkami krążyć wokół miejsc, które są dla niego ważne, akurat w tym momencie życia. Pozostawia to jednak wyrzuty sumienia, gdy widzi się kolejne książki, i kolejne, coraz to nowe smaki. Można czynić czytanie systematyczną czynnością, podobną do mycia zębów. Czytać w porządku alfabetycznym albo list bestsellerów albo zgodnie z własną regułą. Można czytać po prostu, bez żadnego klucza. Jedyne niebezpieczeństwo w tym sposobie tkwi w tym, że zła książka nieodwracalnie zabiera miejsce dobrej.

Można wreszcie czytać, po to by zrozumieć, stać się o-sobą. Klucz wówczas jest naprawdę kluczem. Lista lektur pełni tutaj rolę podobną jak Grand Tour: dopóki nie przeczytasz „Eneidy” i nie widziałeś Forum Romanum – nie umiesz i nie możesz rozmawiać, bo co wiesz o prawdzie, dobru i pięknie? Dziś to zresztą wszystko relatywne pojęcia. Niewielu, w czasach kulturalnej konsumpcji, ma podobne ambicje. Grand Tour zastąpiono all inclusive. Wszystkie te mity, opowieści, Antygony i Hamleci wydają się tak nieatrakcyjni z tymi swoimi długimi rozdziałami, stopami metrycznymi i pytaniami bez odpowiedzi. Kultura zamienia się w zabawę. Zamiast rozmawiać o treściach, rozmawia się o czytaniu (czego dowodem ten wpis).

Josif Brodski to co innego. Josif Brodski, który wyszedł ze szkoły i trzasnął drzwiami, i nigdy do niej nie wrócił, a mimo to, wiele lat później, został profesorem, wiedział, że bez poznania znaków, kodu kultury pozostaje się na zawsze analfabetą, choćby się było magistrem, doktorem albo i ministrem. Poznać można jedynie wybierając odpowiednio, bo czasu mało, i czytając. Bardzo ambitna jest jego lista i źle się czuję, gdy spoglądam na nią, widząc jak niewiele lektur mogę odhaczyć. Wciąż mi daleko.

Czytanie to nie jest rozrywka, jak się twierdzi dzisiaj, czytanie służy stawaniu się człowiekiem. Tego uczy nas Josif Brodski na tych pięciu kartkach, znalezionych w internecie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s