Paweł Piotr Reszka, Diabeł i tabliczka czekolady, Agora 2015

 

Kiedyś o tym rozmawialiśmy. Gdyby wytrzeć z artykułów i reportaży nazwy miast wojewódzkich, to z dużym prawdopodobieństwem, można byłoby i tak je odgadnąć, wczytując się w treść. Jeśli przemoc w rodzinie, alkoholizm i patologia – to z pewnością materiał z Łodzi, rasizm i zabobon – Białystok a obskurantyzm i dewocja – Lu.

No i mam problem, bo Paweł P. Reszka do stworzenia tego stereotypu walnie się przyczynił. Co było pierwsze? Czy rzeczywiście Lu. jest taki, jak go malują, czy też jego image zależy od wyboru tematów do opisywania przez podobnych autorowi dziennikarzy?

Pierwsze, co się rzuca w oczy w Lu., mówił mi kolega, pierwszy raz tam z wizytą, to poziom religijności. Różni się, też to teraz widzę. Dane z komisji wyborczych mówią same za siebie. Miękkie dane: długość procesji, częstotliwość objawień i liczba protestów przed kinami.

Jest jeszcze coś: smutek. Chciałem smutkowi z Lu. poświęcić więcej czasu, rozłożyć go na części pierwsze – społeczne, kulturowe, gospodarcze. Ale czy przyczyn tego dojmującego smutku, tej lubelskiej neurozy nie należy szukać w czasach kontrreformacji? Może wtedy, po potopie, gdy Lu. upadł i stał się prowincją, to ta barokowa pobożność i to memento mori wbiło się w pamięć miasta, zarażając wszystkich ówczesnych i przyszłych mieszkańców. Rodzimy się z poczuciem bliskiego końca, nadchodzącego sądu, więc wybieramy modlitewne czuwanie zamiast radości życia. Ta masochistyczna odmiana katolicyzmu to właśnie zbiorowa religijna neuroza.

(Historyczne świadectwa tego smutku z Lu. są dobrze udokumentowane: „Monachomachia” Krasickiego, która dzieje się ponoć właśnie tam; wypowiedzi Czechowicza, gdy wyjechał z rodzinnego miasta).

Jeśli przyjąć, że tak jest, Paweł P. Reszka byłby tylko jeszcze jednym świadkiem, kronikarzem konsekracji dziewic (ale przecież owych dziewic konsekrowanych – jak sam pisał – było w Polsce 185, Lu. stanowił jedynie nieco ponad 2%), sióstr zakonnych widzących demony i rodzin, które owe demony nago pragną wygnać.

W przerwach pomiędzy tymi relacjami, Paweł P. Reszka podpytuje mieszkańców Lu. i okolic o szczęście. Przypomniały mi się sondy, które robiła M. i to, że strasznie długo się szuka w Lu. odpowiedzi na takie pytania.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s