Taxi-Teheran

 

 

Spośród stron, na których zamieszczane są portrety zwykłych ludzi spotkanych na ulicy wraz z krótkimi opowiastkami o nich, najbardziej czekam na nowe zdjęcia z „Humans of Tehran” (w Polsce za to najciekawsza jest „Humans of Tricity”). Strona o ludziach z Teheranu pokazuje jak bardzo oni podobni są do nas, choć – od zawsze to twierdzę – od nas ładniejsi. (A. się nie zgadza: kobiety może tak, ale mężczyźni?) W każdym razie pewnego razu prawie kupiłem bilety lotnicze, tak się zapatrzyłem w tę stronę.

„Taxi-Teheran” trochę przypomina „Humans of Tehran”. Razem z kamerą siedzimy w taksówce i obserwujemy pasażerów, całą galerię postaci: tragicznych i komicznych. I znowu myślę, że bardzo są podobni do nas.. Weźmy na przykład jednego z pierwszych bohaterów, który ma radykalne zdanie na każdy temat (Wieszać!). Myślę, że po godzinach mógłby siedzieć w sieci i wypisywać w komentarzach „Polska dla Polaków” (ewentualnie „Persja dla Persów”). Tak bardzo sposób filmowania uwiarygodnia rzeczywistość, że właściwie do końca filmu jestem przekonany, że to dokument. (Spojler) A to fabuła!

Jafar Panahi (tym razem wspomnę o reżyserze, bo w napisach końcowych występuje tylko on) nakręcił film o filmie, w kraju, w którym filmować się nie da. Sam za reżyserię niezgodną z zasadami cenzury odsiedział swoje w więzieniu, a nagrodę na Berlinale odbierała jego elokwentna siostrzenica, która w jednej ze scen „Taxi-Teheran” odczytuje z zeszytu cechy filmu, który może trafić do dystrybucji. Wcale się nie dziwimy więc, że „Taxi-Teheran” do dystrybucji w Iranie nie trafi. Można będzie go za to nabyć od sprzedawcy nielegalnych filmów: nielegalne – jak się okazuje – są prawie wszystkie filmy łącznie z niewinnym, wydawałoby się, „Panem Lazharem„.

Nie da się historii znaleźć w innych filmach, nie da się przeczytać w książkach, trzeba ich szukać gdzie indziej – mówi Jafar a taksówka wydaje się („Noc na Ziemi”) idealnym miejscem do takich poszukiwań.

Dobrze, że nie kupiliśmy tych biletów do Teheranu. Z okien taksówki wydaje się być betonową, smutną pustynią, przedmieściami ciągnącymi się w nieskończoność.  

(Dopisane w sobotę: A. dziwi się, że w ogóle nie poruszyłem w recenzji tematu uczciwości. Bo uczciwość, obok cenzury, to drugi z głównych motywów filmu, ba stanowi nawet klamrę całej opowieści – od rozmowy o wieszaniu przestępców po kradzież kamery w ostatniej minucie. O uczciwości mówi się na wiele sposobów: złodziejaszek kradnie pieniądze, które wypadły z kieszeni, przyjaciel nie chce donieść na tych, którzy go napadli, wreszcie reżyser-taksówkarz odwozi portfel. Może chodzi o to – zastanawia się autor bloga – że można żyć w niewoli, ale zawsze warto być przyzwoitym?)

Słowa klucze: frappuccino, złote rybki

(2,5/3,0)

 

(źródło: filmweb.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s