Dziennik z Troi

 

(Josif Brodski w Wenecji, kadr z filmu „Josif Brodskij – Nella prigione della Latitudini”, reż. Jan Andrews, Anny Сarraro, 2012, źródło: cinedoc.ru)

 

Benedetto Croce głosił, że najważniejszym aktem oporu ze strony intelektualisty w czasach (…) propagandy jest analiza petrarkowskiego sonetu (J. Ugniewska, Miejsca utracone, s. 31)

Siedemdziesiąt pięć lat temu urodził się Josif Brodski, to znaczy był rówieśnikiem Johna Lennona (zaskoczenie!). Przeczytałem o tym rano i byłbym zapomniał w tej gmatwaninie ludzi na Krakowskim, coraz głośniejszych rozmowach, kiedy szukamy miejsca, skręcamy w kolejne ulice, a potem rezygnujemy i jeszcze raz szukamy, w plątaninie wiadomości o budyniu i bigosie. 

Siedzieliśmy więc na krzesłach wyjętych z kościoła, piliśmy kawę a kieszonki na modlitewniki za naszymi plecami już na zawsze pozostawały puste. Do tej kawiarni zwykle nie zachodzimy, zresztą dziś też nie było jakoś po drodze (por. fragment o parkowaniu, akapit wyżej), ale, tam na dole, w kolejce do toalety, jest biblioteczka. Taka akcja była książka za kawę, półki zapełniają się starymi lekturami szkolnymi, poradnikami i kryminałami. Tym razem wygrzebałem w niej jednak coś innego, tom „Literatury na świecie” z 1988 r. w czerwonej okładce.

Siedemdziesiąt pięć lat temu urodził się Josif Brodski, nie mówcie więc, że to jakiś przypadek, że ten właśnie tom poświęcony był jemu. Mamrocząc z pamięci przekłady Barańczaka, odkrywałem, że istnieją zupełnie inne tłumaczenia, jakiś obcy, nieznajomy język: odczytywałem zdania łudząco podobne do znanych sobie, ale jednak nieznane. Taki rodzaj zdziwienia, gdy archeolog odkrywa pod jedną warstwą Troi kolejną Troję.

Nie będzie więc nic o gmatwaninie, nic o plątaninie, będą same słowa, kolejne warstwy miasta Troja:

 

Dziś gwiazda spadająca – asteroid snadniej –
wzrok pusty ci nastawi na ostrość dokładnie.
Więc patrz i patrz, choć nie masz tam atrakcji żadnej.

Lasy posępne tam, odziane w łataninę.
Tam pociąg z punktu „A” podąża przez równinę
do punktu „B”. O którym ani się wspomina.

(…)

Grekom, Waregom nie mam nic do powiedzenia.
Już nie wiem, gdzie mnie przyjmie na spoczynek ziemia.
Poskrzypuj, pióro, skrzyp! Zaczerniaj papier, zmieniaj.

(Piąta rocznica, fragment, tłum. Eugeniusz Biedka)

Gwiazda czy asteroid, spadając przez mrok nieba,
na ostrość wzrok nastroi i zamglić mu się nie da.
Spójrz na ów świat z tej strony. Chociaż spojrzenia niewart.

Tam chmurny las się kłoni jak klocków rząd w dominie.
Tam z punktu „A” przez stepy pociąg co sił w kominie
dąży do punktu „B”. Choć pewnie go ominie.

(…)

I nie mam o czym mówić ni z Grekiem, ni z Waregiem.
Nie wiem, jaka mi ziemia będzie wiecznym noclegiem.
Skrzyp, pióro, skrzyp uparcie, wędrując kartek śniegiem.

(Piąta rocznica, fragment, tłum. Stanisław Barańczak)

(24.05.2015)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s