Dziennik. Pilśniowy

 

Pisanie, czytanie albo oglądanie to – przyznam – tylko czynności pozorujące aktywność intelektualną. Inaczej bałbym się, że zrosnę się z własnym biurkiem a mój mózg stanie się pilśniowy. Strasznie dużo mijam pilśniowych ludzi, gdy chodzę po piętrach. Kawa w regularnych dawkach na początku również zapobiega odkładaniu się pilśni, ale potem jest już za późno. Czytanie lepsze, bo pierwsze objawy to takie, że zapominasz ładnych słów i zaczynasz bełkotać: synergia, przecyrkulować, na cito, optymalizacja. Znaczy już drewniejesz.

Usiłuję określić to, co czuję, gdy punkt ósma z kawą mijam drzwi z czerwoną-białą tabliczką. Znajduję jedno odpowiednie słowo: zdegustowanie (13.05.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s