Dziennik z podróży na Sardynię (5)

P1290364_400x400

(Nuraghe Palmavera)

Elegancja

Mówicie państwo po polsku, czy też może po rosyjsku – zapytuje wykwintną angielszczyzną elegancki i dziewiętnastowieczny właściciel kawiarni „del Corso” (wygląda mi na Bolesława Prusa). Delektujemy się, stolik obok, kawą po procesji.

Czuć, że wytworne to południe (w tym z całą pewnością może nieco przypominać Barcelonę).

(29.03.2015, Alghero)

Zwierzęta domowe

Dokonawszy uprzednio podziału miast śródziemnomorskich na kocie i psie, autor bloga spokojnie może je klasyfikować. Sardynia jest psia mać. Możliwa jest dalsza klasyfikacja według łap albo sierści. Przegląd ras i nieras odbywa się bez ustanku.

Tylko czasem między kamieniami przemknie się jakiś nieśmiały, brzydki kot. To za nim skręcamy.

(29.03.2015, Alghero)

Hipoteza o pochodzeniu nuragów (po raz trzeci)

Znaleziony w chacie spotkań model nuraga może dowodzić kultu wieży wśród mieszkańców wioski (z opisu na tablicy w Palmavera).

Sprawa się komplikuje. Jesteśmy tak wcześnie. Pani w okienku dopiero otwiera. Jeszcze jedna tylko turystka wśród tych kamieni, z plecakiem i wodą mineralną. Czcili własne budowle. Spotykali się pod wieżą, ale nie patrzyli na nią. Była zbyt święta. Oglądali mały model. Cieszyli się jak dzieci. Tak się domyślamy.

Może jednak ta hipoteza o hobbystach tutaj pasuje? Pomyślałem o zebraniu filatelistów.

(30.03.2015, Nuraghe Palmavera)

O śmierci bez przesady

Wtedy (trzy tysiące lat przed naszą erą) już wymyślili śmierć. Śmierć zamieszkiwała małe norki z małymi okienkami, takie jak dla królików albo lisów. Może nawet śmierć wtedy przypominała królika albo lisa? Wiele wieków później myślano, że to wróżki, a nie śmierć.

To było jednak już w czasach, kiedy śmierć mieszkała gdzie indziej. Mieszkańcy Castelsardo zbierali kości i układali je w kościele czyśćcowym. Mieszkańcy Sassari składali w katedrze szkielet świętej Benedykty na wzór pięknej biżuterii.

(30.03.2015, Anghelu Ruju)

Boczne uliczki 

Jeśli w Lu. skręcisz z Grodzkiej w lewo, nagle zobaczysz popękane kamienice, obsikane zaułki i śmietniki. Dokładnie tak samo jest w Sassari, tylko znacznie więcej (co wyjaśnia moją sympatię do tego miasta). Jeśli skręcisz w dół z placu katedralnego, nagle zobaczysz popękane kamienice, obsikane zaułki i śmietniki.

Różnica tkwi, jak sądzę, w obecności jakarand.

(30.03.2015, Sassari)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s