Dwa dni, jedna noc

 

 

Proszę się nie zniechęcać poniższą recenzją. To jest naprawdę dobry film, bez względu na sposób, w jaki autor bloga o nim pisze. A pisze dużo, bo do braci Dardenne ma ogromną słabość i na premierę „Dwóch dni, jednej nocy” czekał już od sierpnia. Zresztą na pytanie, których reżyserów chciałbyś spotkać osobiście, autor bloga szczerze odpowiada: Jeana-Pierre’a i Luca Dardenne’ów. A ten film to piękna, nieoczywista opowieść o ludzkiej solidarności w czasach belgijskich odpowiedników Bochniarz i Mordasewiczów.

Kazanie o filmie „Dwa dni, jedna noc”

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu czyta się Ewangelię o kuszeniu na pustyni. Po czterdziestu dniach i nocach postu pojawia się kusiciel, poddając Jezusa z Nazaretu potrójnej próbie: pokusie chleba, pokusie cudu i pokusie poddaństwa. Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon (Mt 4,9). O tej ostatniej pokusie dzisiaj opowiada historia Sandry z filmu braci Dardenne.

Biblijną opowieść wyobrażamy sobie w sposób bardzo baśniowy: jest wysoka góra (pokazują ją zresztą w Barcelonie, teraz jest tam lunapark), na dole, po hen, hen, wszystkie królestwa świata i krótka zachęta, że to wszystko, za chwilę, może być twoje. Rzeczywistość jest bardziej przyziemna: jest was siedemnaścioro, dostaniecie premię, jeśli zgodzicie się, by zwolnić jedną osobę. Chociaż pan Dumont jest przeciętnym producentem paneli słonecznych i nie ma w sobie nic demonicznego, zwyczajny biznesmen z epoki cięcia kosztów, schemat tej propozycji jest odwzorowaniem tamtej pokusy, o której opowiada Mateusz. Zgódź się na niewielkie ustępstwo wobec systemu, a tak wiele – 1000 euro piechotą nie chodzi – będzie ci dane.

(Spojler) Pokuszenie jest jeszcze bardziej wyraźne w przedostatniej scenie, sam na sam w gabinecie dyrektora. Wiele osiągnęłaś Sandro, mówi pan Dumont, system cię doceni, po prostu komu innemu nie przedłużę umowy na czas określony. Zgódź się na moje warunki, oddaj pokłon systemowi, masz przecież dwoje dzieci i mieszkanie na kredyt. Dam ci to wszystko, to, czego tak bardzo pragnęłaś, o co walczyłaś przez ostatnie dwa dni i jedną noc. Daj się upodlić, a cię wynagrodzę.

I jest w tej scenie niesamowita rzecz: oto Sandra, dla której zachowanie pracy wydawało się wszystkim, nie ulega pokusie. Kusiciel zostaje niepyszny za biurkiem. Nastaje katharsis: jestem szczęśliwa – mówi Sandra. 

A ty, czy głosowałbyś za zwolnieniem kolegi lub koleżanki zza biurka w zamian za pięć tysięcy złotych premii?

***

Nie lubię w kazaniach tych pytań do przemyśleń, ale po obejrzeniu „Dwóch dni, jednej nocy” ciągle za mną ono chodzi. Czy są jakieś warunki, żeby pójść na ugodę z systemem?

(Dopisane: nie można zapominać o piosence Petuli Clark!)

Słowa klucze: xanax, pizza, taras

(3,5/4,5)

 

(źródło: filmweb.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s