Leszek Kołakowski, Jezus ośmieszony. Esej apologetyczny i sceptyczny, Znak 2014

(źródło: katedra w Monreale; zdjęcie: a.b.)

Są takie książki, których czytanie powoduje taki dziwny stan: coś pomiędzy zachwytem a oświeceniem. To ten rodzaj czytania, przy którym siadasz i wcale nie chcesz przestać. Leszek Kołakowski napisał apologię, która jest tym ważniejsza, że nie wyszła spod ręki ani przekonanego dewoty ani radykalnego neofity. (Uwaga! Wyjątkowo ważny i mocny tekst!):

Czyż nie jest tak, że – jak wszyscy widzą – nasza rozpaczliwa zachłanność, ciągle rosnąca spirala potrzeb, nasze oczekiwanie, iż wszyscy, łącznie z najbogatszymi, nie tylko mamy prawo, by mieć coraz więcej wszystkiego, ale rzeczywiście mamy coraz więcej – że to wszystko doprowadziło nas do punktu, w którym skumulowane napięcie spowoduje przerażającą katastrofę? Mówią to niektórzy księża, to prawda – ale są ośmieszani; to znaczy: Jezus jest ośmieszany. Tak, Jezus jest ośmieszany, ale wiemy, że ma rację (…)

Wiemy, że przynajmniej dla części wielkich problemów ludzkości nie ma rozwiązań czysto technicznych czy organizacyjnych, że wymagają one tego, co Jan Chrzciciel nazwał metanoją, przemianą duchową. A tej przemiany z definicji nie można wywołać w sposób techniczny. Polega ona na uznaniu, że korzenie zła są w nas, w każdym z nas, zanim wrosną w instytucje i doktryny (…)

Wyznajmy to: taka jest nasza codzienna filozofia, filozofia całkowitej niewinności jednostki, odrzucenie osobistej odpowiedzialności, zanegowanie zła i grzechu, a ostatecznie zanegowanie człowieka poprzez zapomnienie Jezusa (s. 23; 25; 29).

Kołakowski pisze – w latach osiemdziesiątych – o zgubnym procesie demitologizacji chrześcijaństwa, Na naszych oczach dokonywano jego dekonstrukcji (przez rozmaite współczesne doktryny i ideologie, nawet te – jak prawa człowieka – o chrześcijańskich korzeniach), wyszydzano (sztuka współczesna! Serrano, Kozyra…) i ośmieszano. Europa wyrzekła się Jezusa w swojej kulturze, uznając, że to nie jest nowoczesne, nie odpowiada paradygmatom równouprawnienia i powszechnej szczęśliwości. Nieświadomie wyrzekła się swojego ukrytego sensu. Na naszych oczach, dzisiaj, ta opływająca w dostatki Europa nie potrafi przeciwstawić się kulturowemu naporowi radykalnego islamu. Wyszydzając swoje dawne wartości, okazała się być wydmuszką, oddaną szaleństwu konsumowania i posiadania. 

Niestety niewielu potrafi to dostrzec, a część, gdy już to dostrzeże zamyka się w rozmaitych twierdzach. To, co pisze Kołakowski jest przecież aktualne: w wykształconych lub półwykształconych klasach naszych społeczeństw być chrześcijaninem to wstyd (s. 24).

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s