100/XX Antologia, Czarne 2014. Notatki z tomu drugiego (3 i ostatni)

(Najłatwiej przychodzi mi porównywać reportaże, przynajmniej te najnowsze, z filmami. Na przykład „Lekcja wyniesiona z teczek” to „Życie na podsłuchu”).

Najlepsza metafora polskiego przełomu, ten reportaż Bartosza. Oznaczałaby to, że Pan Wołopejko jest jego ikoną. Pan Wołopejko jest Polską ludową, która nagle stała się trzecią.

Seidler: bez emocji, metodycznie, dokładnie!

Ostrowskiej-Metelskiej chyba przez przypadek udaje się uchwycić śmierć polskiego inteligenta: Przestali kupować książki i prasę, chociaż kiedyś nie wyobrażali sobie życia bez słowa drukowanego. Państwo S. aż zamarli nad ceną Nocy generała Mérétika – trzynaście tysięcy złotych! – Nie wypadało się wycofać. Kupiliśmy (s. 633). Niedługo zaczną oglądać telewizję, przestaną rozmawiać o rzeczach ważnych, zamiast książek wybiorą marchewkę.

Przerażający jest reportaż-wywiad Paska z Aleksandrem Paszyńskim, ministrem budownictwa w rządzie Mazowieckiego. Połączenie utopii z ignorancją, której ślady do dziś widać w polskim krajobrazie. Marzenie o zabudowie ogródków, wyburzeniu „Za Żelazną Bramą”: mamy do czynienia z rynkiem mieszkaniowym – powtórzę: rynkiem – a więc i nasz zachowania powinny być zachowaniami rynkowymi (s. 644).

Morawski to samo, co przy Seidler a gdzieś obok chorobliwie patriotyczne uniesienia: późniejsza ofiara katastrofy smoleńskiej wynosi czaszkę jako relikwię (s. 663).

Stanisławczyk, Wilczak. Wtedy wierzyłem bezwarunkowo w ludzkie dobro, nawet w odniesieniu do rozliczeń przeszłości, że krzywdzą. Ale Polska potrzebowała komisji prawdy (pisał o tym autor bloga jako autor dysertacji1).

Styl Smoleńskiego jak zawsze wciągający. Komentarz do teczek jak wyżej.

Naturalizm Pawlak okrutny i oddziałujący. Dlaczego nigdy nie pojadę do Indii.

(Zmieniam tytuły wpisów o antologii, nie z powodu ataku niechęci do jej redaktora, o, nie! Przyczyna bardzo przyziemna: wygląd własnego bloga. Zamiast „Mariusz Szczygieł, 100/XX. Antologia polskiego reportażu XX wieku, Czarne 2014” będzie teraz „100/XX. Antologia, Czarne 2014”).

Hugo-Badera lubię, bo jest literatem. Dba o zdania a ja lubię piękne frazy jak ta: Ja wierzę, że moja żona jest teraz wróblem (s. 725). Prawdziwa wypowiedź czy nie – wszystko jedno, ale piękna.

Ostałowska. A może takie reportaże trzeba czytać, żeby zrozumieć czemu nie demokracja, tylko Putin?

Trudno uwierzyć w tekst Morawskiej, że to nie trzymająca w napięciu powieść, zwłaszcza jak się kiedyś wierzyło bezwarunkowo w ludzkie dobro (por. powyżej).

Nie kupują już książek, co odkryła Ostrowska-Metelska. Kupują odkurzacze – twierdzi Matys. Nasze potrzeby na piramidzie Maslowa coraz niżej.

Tochman i Nowak. Bardzo odległe wydają się lata dziewięćdziesiąte. (Wiem, powtarzam się).

Tezę powyższą potwierdza Lipiński: A jakim symbolem może być dziś [w 1999 r. – a.b.] mięso? Jak ktoś się chce pokazać, stawia na stole łososia (s. 874). A jakim symbolem może być dziś w 2014 r. łosoś? Reportaż Lipińskiego jest ważny także z innego powodu, z powodu słowa sprawdziłem: autor słucha relacji z przeszłości, a potem weryfikuje je z innymi źródłami. Dzięki temu prostemu zabiegowi, odkrywa, że przeszłość bywa tworem wyobraźni a pamięć nie jest źródłem obiektywnej prawdy (nawet ten prawnik, obrońca prawdy, parę lat wcześniej oskarżał w sfingowanych procesach).

Wróblewska w 1999 r. oddaje głos swojemu bohaterowi: Bałem się takiego końca: jadę Jagiellońską, a tam, gdzie robiliśmy samochody, jest supermarket albo magazyny (s. 909). Taki jest właśnie koniec w 2014 r., więc – wbrew wstępowi – to nie jest optymistyczny reportaż z przemian.

Jagielski. Pamiętam wtedy wszyscy kochaliśmy Czeczenów. Jeszcze nie wiedzieliśmy, co to dżihad, szariat i Biesłan. (Nie rozumiem wojennych reportaży, w dodatku ten jest poćwiartowany).

Własne posłowie: Dawno, to jest około trzech kilogramów temu, zastanawiałem się, po co czytać „Antologię”. Czy mówi coś nowego o Polsce dwudziestego wieku? Nie, dla mnie nic. Czy wyjaśnia czym jest reportaż? Właściwie udowodniłem sobie to, co napisałem na samym wstępie, że bliżej mu do literatury niż do faktu. Czasem widać to nawet w formie, która u niektórych autorów jest tak wybujała, że przesłania treść. Jest za to jedno kluczowe odkrycie w tych dwóch tomach. Otóż „Antologia” pozwala prześledzić zmianę sposobu myślenia. Czy jest to myślenie z czasów przedwojennego lub powojennego zamordyzmu, czy z okresu rodzącego się konsumpcjonizmu, język mówi o nim wszystko. Od wykwintnych psychoanaliz Orzeszkowej przez zbiory skrótowców w czasach socrealu po wulgaryzmy Tochmana i Nowaka: sposób pisania pokazuje mentalité epoki. Nawet ten łosoś!

_______

1 O autorze dysertacji i wnioskach z dysertacji pisałem tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s