Italo Calvino, Baśnie włoskie, Czuły Barbarzyńca 2014

 

Z trzech tomów wybieram jeden, ten trzeci, bo z baśniami z Wyspy, ale nie, nic nadzwyczajnego. Może ta jedna o chłopcu, który w katedrze w Katanii karmi Jezusa makaronem, ma w sobie coś naprawdę wyspiarskiego. Ale po Proppie1 czytanie baśni przestaje być przyjemne. Ciągle się pojawia ten sam łańcuch funkcji, ci sami wykonawcy tylko ukryci pod różnymi postaciami. Reszta jest tylko ozdobnikiem. Na zachętę lub dla zniechęcenia zdradzę wybiórczo kilka zakończeń:

Wezwał straż i kazał ściąć jej głowę na samym środku placu.

Oboje mieli zostać spaleni żywcem w smolnych koszulach.

Bracia spłonęli żywcem na stosie.

Starucha spaliła się w piecu.

We wrzącym kotle rozkazał ugotować markizę wraz z córką.

(Dopisane: baśń z Korsyki o Giovanim Balencie, co zabija tysiące i rani pięćset, jest studium politycznego PR. Giovan Balento byłby dzisiaj ministrem w najlepszym z polskich rządów.)

 

_____

1 O tym, dlaczego przestaje być przyjemne, pisałem tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s