Marek Krajewski, W otchłani mroku, Znak 2013

 

(09/10/13)

Recenzje miało złe, więc się ociągałem. A teraz siedzę z kawą bezkofeinową w pokoju z wielkim oknem sięgającym pewnie po Ixelles i nie mogę się oderwać. Mało w Krajewskim kryminału.

(Rozegrał się na dole, patrzyłem przez wielkie okno. Leżał na ulicy, koło carrefoura. Pomyślałem, że wypadek i że go ratują. Zbiegowisko, nagle nadjechała policja. Był skuty, więc podnieśli go i zaprowadzili do radiowozu, który blokował tramwaje. Odjechali, wróciłem do książki.)

Natomiast narracja o czasach powojennych jest znakomita. Wrocław jak zawsze tajemniczy i – wbrew recenzjom – mniej się leje krwi, mniej skorpionów w brzuchach itp.

Na s. 138 znalazłem błąd, co do zakazu tortur. Akurat na tym się ostatnio znam.

 

(10/10/13)

Lektura przynosi niebywałe odkrycie. W posłowiu Krajewski zamieszcza dane bibliograficzne książki poświęconej zwrotowi ludzkości ku dobru. Zresztą główny wątek toczy się wokół tej kwestii (rzadkie podejście w naszych czasach, taki dziejowy optymizm).

Myślę, więc o pochodzie dobra przez wieki i zadaję dużo pytań. Nawet wątek kryminalny mi ucieka, gdy leżę sam w małżeńskim łóżku, czytam książkę i koresponduję na fejsbuku. Czy to prawda z tym dobrem? A co na to uczeni rabini z książki Śpiewaka?

Zagadka (może niekryminalna) zaskakuje. Bardzo jestem zadowolony.

 

(11/10/13)

Ciemno, kiedy startuje. Nie widzę zajęcy (ich białe zadki pojawiały się przy lądowaniu). Znowu nie mam co czytać.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s