To na pewno przez Księżyc, ten podły nastrój. Kupiłem książkę o Księżycu, popularnonaukową, ale okazało się, że jestem za głupi by ją czytać. Utknąłem i wstydliwie leży teraz na dnie torby.
Od tego się zaczęło. Denerwowali mnie opieszali w punkcie ksero, którzy na dodatek słuchali hip-hopu. Denerwowała pani w okienku na poczcie i kolejka do tego okienka. Niemiła kobieta z bufetu jakże mnie denerwowała.
(Do tego denerwują mnie ci liczni, którzy w dacie mówią „luty” zamiast „lutego”.)
Wstaję (z trudem) z łóżka i denerwuje mnie dzień. Śnieg nie cieszy tak jak powinien i wijka w oczy. Obserwuję uważnie swoją kamienicę: kiedy spadnie mi z dachu zaspa? I co dzień myślę, że właśnie teraz.
Denerwuje mnie autor bloga.
