Pokolenie Twin Peaks

Marzi wydoroślała. „Nie ma wolności bez solidarności” jest komiksem wypełnionym już dojrzewającą refleksją nad sobą, nad wolnością i nad tym, jaki z niej Polacy użytek zrobili po 1989 r. Świetna glosa do świątecznego obiadu i ostrej dyskusji o tym, że Polska ginie, żeśmy biedni, wykorzystani, itd., itp. Marzi dostrzega to, jak wyobrażenie o wolności nagle nie ma wiele wspólnego z wolnością. Pisze i rysuje tak naprawdę o tym samym, o czym pisał Tischner (choć na swój dziecięcy, ale nie infantylny, sposób). Sfrustrowani bohaterowie jej komiksu przez dwadzieścia lat zapadli jeszcze bardziej na chorobliwą frustrację, która każe szukać spisków, wrogów i obcych, a nie pozwala zastanowić się nad tym, co ty i ja zrobiliśmy z wolnością.

Jest jeszcze jedna rzecz w „Marzi”, która urzeka. Z przeprowadzonych przez autora bloga badań terenowych (całkiem sporo wywiadów) wynika, że największym doświadczeniem pokoleniowym naszych roczników są seanse Lynchowego „Twin Peaks”. To był ten pierwszy, najprawdziwszy strach, zaglądający w oczy i powodujący bezsenność. I Marzi pozostaje głosem mojego pokolenia, kuląc się w nocy przed telewizorem i drżąc, że nadejdzie Bob. My z niego wszyscy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s