Mała książeczka o wysysaniu

Parę tygodni temu cały kraj mówił o tym, że pewna księgarnia pewną książkę przestawiła z działu dla dzieci do działu dla socjologów. Czytanie „Dużej książki o aborcji” autorstwa Szczuki i Bratkowskiej nieco mnie odstręczało, ale wczoraj przystanąłem w pewnej księgarni i dociągnąłem do strony 49.

I dalej nie dałem rady. Pewna księgarnia rzeczywiście się pomyliła. Książeczka powinna stanąć (a przynajmniej jej 49 pierwszych stron) w dziale „religioznawstwo” na półce „krytyka chrześcijaństwa”. Bo to o tym jest w książeczce.

Mamy przed sobą książeczkę Terlikowskiego w spódnicy. Kierunek ten sam, tylko zwrot przeciwny, a więc ten charakterystyczny szacunek dla cudzych poglądów obecny (cytaty poniżej niedokładne, bo nokią notowałem.)

Chrześcijanie wierzą w rzeczy, które dla niewierzących są bezsensowne, np. zapłodnienie przez Ducha Świętego, które autorki nazywają Niepokalanym Poczęciem. Jest w tym zdaniu głęboki szacunek, deklarowany do wszystkich, łącznie z szamanizmem, religii (tak jakby symbolika religijna dała się opisywać w kategoriach sensowne / bezsensowne), jest także szeroka wiedza autorek (tudzież redaktorów) – kwestia tego, co oznacza Niepokalane Poczęcie jest moim ulubionym testem dla zagorzałych dewotów i wojujących ateuszy (dla ułatwienia: nie oznacza tego samego, co dla Szczuki).

Dopóki jednak w macicy kobiety rozwija się byt potencjalny – człowieka po prostu jeszcze nie ma. Oczywiście jest to czepianie się słówek i czysta katolicka demagogia, ale czy expressis verbis w tym zdaniu, Szczuka i Bratkowska nie twierdzą, że człowiek staje się człowiekiem w momencie porodu?

Metoda próżniowa polega na d e l i k a t n y m  w y s s a n i u jamy macicy. Podkreślenie moje, bo do chwili lektury delikatnie wysysałem owoce.  Jest to przykład pięknego języka paramedycznego: amputacja nogi polega na lekkim odcięciu części kończyny.

Wyobrażenie z w y k ł e j aborcji jako krwawej rzezi jest fikcją religijnych fanatyków, którym chodzi o wpojenie dziewczynkom urazów i lęku przed własną płodnością i seksualnością. Nie jestem ginekologiem, ale – oglądałem już parę filmów i niekoniecznie „Niemy krzyk” – moim zdaniem, wyobrażenie zwykłej aborcji jako fajowego wyssania jest fikcją antyreligijnych fanatyków (mówimy przecież nie o jakiejś konkretnej macicy, ale macicy uogólnionej, macicy zaangażowanej). Jeśli jednak chodzi o dalszą część zdania, to wyczuwam pewną nielogiczność: przedstawianie aborcji jako fantastycznego przeżycia prowadziłoby do większej otwartości na płodność? zmniejszałoby lęk?

Może i jestem religijnym fanatykiem, ale „Duża książka o aborcji” nie jest książką uświadamiającą młodzież płci obojga; jest sprawnie napisanym ideologicznym traktatem, równie obiektywnym, co ksiądz na katechezie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s