Studio festiwalowe drugie. 24 października

Taki festiwal to jest ciężka praca. Czekasz na film, czekasz a później na przykład zawód.

No puedo vivir sin ti” tytuł miało – bez żadnego uzasadnienia – w języku hiszpańskim. Od pierwszej sceny film denerwował pretensjonalnością. Zdjęcia i ujęcia czarno-białe jak z filmów z lat czterdziestych, nawet chmury podobnie ciemnieją. Nie do zniesienia naśladowanie.

Pretensjonalna była też fabuła: biedny tatuś zagrożony wykluczeniem społecznym bardzo kocha swoją córeczkę, a że jest życiowym niedorajdą* staje się potencjalnym samobójcą. Ckliwe, piękne. Nie wiem, może jestem bez serca, ale wydało mi się to wszystko strasznie nieprawdziwe.

(2,0/2,0)

*W typie raczej nie assholika, ale przepraszam-że-żyję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s