Studio festiwalowe. 9 października

(źródło: outnow.ch)

Stawka tego wieczoru była wysoka. Mogliśmy pójść oglądać „Falę upałów” („Apres le sud”) w Kinotece a równie dobrze mogliśmy nie wychodzić z ciepłego łóżka, popijać herbatę, a może nawet i koniak oraz oglądać wieczór wyborczy. (A wieczór wyborczy zalicza się u mnie do tej samej kategorii niezwykłych wieczorów, co wieczór wigilijny). Zwyciężyło przekonanie, że trzydzieści sześć złotych na festiwalowe bilety już wydaliśmy i pójść trzeba.

Na szczęście „Fala upałów” okazała się być filmem bardzo dobrym. Dopieszczona w każdym szczególe, tak, że z lubością można było wpatrywać się w poszczególne sceny. Wyjątkowo dobra reżyseria. Piękne zdjęcia. Aktorstwo bez zarzutów (Adele Haenel!).

Sporo poezji. Bardzo się obawiałem, że ostatnia scena zostanie popsuta, że wyjdę rozczarowany. Uratowała perfekcyjnie dopasowana muzyka.

(Festiwal, a więc w zupełnie nieoczekiwanych momentach, z tylnych rzędów, rechot sezonowych kinomanów, co to do kina przez rok nie zaglądają, ale na festiwal muszą, bo ą…ę…)

(4,0/5,0)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s