Na rekolekcje w tym poście nie było czasu, musiałem więc rekolekcje kupić. Akurat w K. świeżutkie wydanie ze „Znaku”: Nadzieja czeka na słowo. Rekolekcje, autor: ksiądz Józef Tischner.
Już pierwsze ze zbioru, wygłoszone w 1966 roku, zadziwiają trafnością przemyśleń. Tischner próbował odpowiadać na pytania, nad którymi zastanawiamy się i dzisiaj.
Kaznodzieja pozwala zupełnie inaczej spojrzeć zarówno na sakramenty (praca jako ludzki pierwiastek Eucharystii!), jak i na problemy społeczne. Nic z tego nie straciło na aktualności. Pisze o sensach, o znaczeniach, nie posługując się ogólnikami i nie uciekając w banał. Do tego piękna polszczyzna, zupełnie inna od języka listów episkopatu.
(Lektura uświadamia, jaka wyrwa pozostała po Tischnerze w polskim Kościele. Jak bardzo dzisiaj potrzebne byłyby jego słowa, jak neospasmina. Zresztą zamiast czytać o Bogu, dzisiaj czyta się o mgle z helu.)
